Unterwegs

The road goes ever on and on

First time in South America: Venezuela!

Na wiosnę zaplanowany mieliśmy naprawdę wyjątkowy wyjazd: Wenezuela! Głównym powodem naszej podróży było wesele dobrych znajomych, a przy okazji udało nam się zwiedzić kraj.
Für den Frühling hatten wir eine besondere Reise geplant: nach Venezuela! Der Hauptgrund war die Hochzeit unserer guten Bekannten, und dabei ist uns gelungen, das Land ze bereisen.

Tamarę i Lorenzo poznaliśmy jeszcze w Berlinie i choć wyprowadziliśmy się dość szybko, znajomość przetrwała:) Oni również byli na naszym ślubie.
Zaraz po wylądowaniu w Caracas odczuwa się fakt, że jest się daleko od domu: inny zapach, inna wilgotność powietrza oraz prawie nic się nie rozumie:)
Tamara und Lorenzo hatten wir noch in Berlin kennen gelernt und obwohl wir ganz schnell ausgezogen waren, die Freundschaft hat überstanden. Die beide waren auch auf unserer Hochzeit:)
Wenn man in Caracas landet, spürt man gleich, dass man weit weg von zu Hause ist: die Luft riecht anders, es ist auch viel feucher und man versteht fast gar nicht☺

Pierwszy wieczór spędziliśmy u mamy Tamary w pięknie położonym domu na przedmieściach Caracas. Od początku, jak prawie każdego późniejszego dnia, zaczęliśmy doświadczać wenezuelskiej gościnności połączonej z oraz opowieściami o kraju przy typowych arepas na obiad. Kolejnego dnia, jako że młoda para na dzień przed ślubem miała swoje obowiązki, ruszyliśmy zwiedzać Caracas z przewodnikiem. Nasz przewodnik był architektem z zawodu, także poznaliśmy miasto od architektonicznej strony bardzo dobrze:) Caracas jeszcze kilkadziesiąt lat temu było jednym z najnowocześniejszych miast Ameryki Południowej, dziś jednak boryka się ze skutkami problemów politycznych kraju… Tego dnia podążaliśmy śladami Simona Bolivara, odkrywaliśmy styl art deco w Caracas, odwiedziliśmy fabrykę czekolady z własną plantacją kakaowca oraz słuchaliśmy opowieści o historii miasta.
Den ersten Tag verbrachten wir in einem schönen, in der Vorstadt von Caracas gelegenen, Haus von Tamaras Mutter. Von Anfang an, wie jeden Tag später, erlebten wir die venezuelische Gastfreundlichkeit, die mit Geschichten über das Land, bei typischen Arepas für Mittagessen, verbunden war. Am nächsten Tag, als das junge Paar viel zu tun hatte, machten wir eine Stadtführung. Unser Reiseleiter war Architekt von Beruf und wir lernten die Stadt von seiner Seite sehr gut kennen:) Caracas war, noch vor Jahrzehnten, eine der modernsten Städte in Südamerika, aber jetzt kämpft die Stadt gegen die Folgen der politischen Lage in Venezuela… An dem Tag waren wir Simon Bolivar auf der Spur, entdeckten wir Art Deco Stil in der Stadt, besuchten wir eine Schokoladenfabrik mit eigener Kakaoplantage und hörten die Geschichten über Caracas zu.

Po zwiedzeniu Caracas nadszedł czas na punkt główny: ślub! Sama ceremonia odbyła się w niemieckim Kościele w centrum miasta: część rodziny Tamary pochodzi z Niemiec. W tym samym kościele przed laty ślub brali jej rodzice. Ceremonia była przepiękna: dużo stęsknionej rodziny, szczęśliwa młoda para i ten słoneczny dzień. Następnie jeepami wywiezino nas na wysokość ok 1700 m npm, do parku El Avila, oddzielającego miasto od morza, będącego “płucami miasta”, popularnym celem wycieczek wenezuelczyków. W przytulnym hotelu, na świeżym powietrzu, w rytm latynoskiej muzyki, przy wenezuelskim rumie, zabawa trwała do późnej nocy. Wszyscy byli bardzo przyjaźni i próbowali z nami rozmawiać, prawie każdy mówił po niemiecku lub angielsku:) Niezapomniana noc!
Nach dem Besuch der Stadt kam endlich der Höhepunkt: die Hochzeit! Die Trauung fand in einer deutschen Kirche statt: ein Teil von Tamaras Familie kommt aus Deutschland. In derselben Kirche heirateten ihre Eltern vor Jahren… Die Zeremonie war wunderschön: die das Brautpaar vermissende Familie, das glückliche junge Paar und der sonnige Tag. Nach der Trauung wurden wir mit Jeeps auf die Höhe 1700 Meter über den Meerspiegel zu einem Park El Avila hochgefahren. Der Park grenzt die Stadt und das Meer ab, man nennt ihn “Lunge der Stadt” und er ist ein Reiseziel für Venezolaner. In einem gemütlichen Hotel, an der frischen Luft, im Rhythmus der Latinomusik, bei venezuelischem Rum, die Party dauerte bis spät in die Nacht! Alle waren sehr freundlich und versuchten mit uns zu sprechen; fast jeder konnte Englisch oder Deutsch. Es war eine unvergessliche Nacht!

Po weselu razem z Tamarą i Lorenzo oraz siostrą Lorenzo wraz z rodziną pojechaliśmy do Parku Narodowego Morrocoy do pensjonatu la Ardenila. W tym wenezuelskim raju spędziliśmy 3 niezapomniane dni: śniadania i obiady nas samą wodą, dnie na przepięknych plażach, gdzie dowożono nas (oraz zapasy rumu z lodem:P) motorówkami, picie wody z kokosa świeżo strąconego z palmy, wycieczki drogą wodną na dziko dookoła wyspy i wspaniałe towarzystwo:) Wróciłabym tam od razu!
Nach der Hochzeit sind wir, Tamara, Lorenzo und Lorenzos Schwester und ihre Familie zum Nationalpark Morrocoy in La Ardenila Hotel gefahren. In diesem venezuelischen Paradies verbrachten wir 3 Tage: Die Frühstücke und das Abendessen am Wasser, die Tage an dem schönen Stand, wo wir (und die Vorräte von Rum und Eis) mit dem Motorboot gefahren wurden, Kokoswasser aus frischen Kokosnuss, wilde Ausflüge rund um die Insel und die ausgezeichnete Gesellschaft! Ich könnte sofort zurück!

 

Nasz pierwszy tydzień pobytu skończył się wizytą u rodziców Lorenzo w Barquisimeto, spędziliśmy wspólnie ostatni wieczór i pożegnaliśmy się potem na lotnisku w Caracas, gdzie zaczęliśmy drugą część naszej podróży.
Am Ende unserer ersten Woche besuchten wir Lorenzos Eltern in Barquisimeto, wir verbrachten dort den letzten gemeinsamen Abend und am nächsten Tag verabschiedeten wir uns am Flughafen in Caracas, wo der zweite Teil unserer Reise anfing!

 

 

Skiing in Stubaital:)

W lutym tego roku udało nam się pojechać na krótki wypad narciarski, spędziliśmy 3 dni w Alpach Stubajskich w miejscowości Neustift im Stubaital. Pogoda udała nam się przepięknie, można było się opalać na stoku. Lodowiec Stubajski był bardzo dobrze przygotowany, a sama jazda na wysokościach ponad 3000 m npm z odpowiednimi do wysokości widokami, sprawiała dużo przyjemności.
Im Februar hatten wir einen kleinen, 3-tägigen Skiausflug in die Stubeier Alpen, in einem Ort Neustift in Stubeital. Das Wetter war wunderschön, man konnte sich an dem Skihang bräunen. Der Stubaier Gletscher wurde sehr gut vorbereitet, und die Fahrt an der Höhe über 3000 Meter über dem Meerspiegel mit dementsprechender Aussicht hat viel Spaß gemacht.

 

Oczywiście nie było dnia bez Almdudlera, mojej ulubionej ziołowej austriackiej lemoniady:) Na narty dotychczas najbardziej lubimy jeździć do Austrii: stoki dobrze przygotowane, w hotelach przytulna, rodzinna atmosfera, ceny lepsze niż we Francji lub Szwajcarii oraz przede wszystkim: tylko 3 godziny drogi!
Es gab keinen Tag ohne Almdudler, meiner beliebtesten österreichischen Kräuterlimonade. Am liebsten gehen wir immer fahren wir in Österreich: die Skihänge werden immer gut vorbereitet, in den Hotels gibt es of gemütliche, familiäre Atmosphäre, die Preise sind günstiger als in Frankreich oder in der Schweiz und die Pisten sind nur 3 Stunden Fahrt von uns entfernt!

Do pełni szczęścia zabrakło szkółki narciarskiej… na razie więc zadowalam się niebieskimi trasami:)
Was uns nur fehlte um glucklich zu sein war eine Skischule… ich war trotzdem auch auf den blauen Pisten glücklich☺

Sunny and frosty Copenhagen.

W styczniu z okazji 30stych urodzin Adriana wybraliśmy się do Kopenhagi. Wyjazd był trochę niespodzianką, przynajmniej miejsce docelowe udało mi się zachować w tajemnicy.
Im Januar feierten wir den 30-sten Geburtstag von Adrian in Kopenhagen. Der Ausflug war als eine Überraschung geplant, mindestens blieb der Zielort ein Geheimnis.

Kopenhaga okazała się być bardzo mroźna w styczniu, co nie przeszkadzało dzielnym duńczykom jeździć na rowerach przy temperaturze minus 12. Weekend był zimny i również bardzo słoneczny. Miasto zrobiło na nas wrażenie: stylowe ale też bezpretensjonalne. Nic dziwnego, w końcu północne kraje to europejskie centra designu. Wieczorem w wielu oknach kawiarni i restauracji pojawiły się świece, co spowodowało bardzo przytulną atmosferę.
Kopenhagen im Januar war richtig frostig, aber die Bewohner hatten kein Problem mit dem Fahrrad bei den Temperaturen minus 12 Grad zu fahren. Die Stadt selbst beeindruckte mich sehr: war stilvoll aber dabei nicht prungvoll. Das hat mich aber nicht gewundert, letztendlich sind die nördlichen Länder die europäischen Design-Zentren. Abends in Cafés und Restaurants wurden Kerzen angezündet und dadurch wurde ein gemütliches Ambiente ausgelöst.

Odwiedziliśmy również Christianię, niezależną dzielnicę oddaną przez władze miasta w ręce ruchów hippisowskich. Mieszkańcy żyją w starych, nieremontowanych budynkach, na ulicach widać dużo artystycznych instalacji, część osób żyje z sprzedawania marichuany turystom. Główną idea życia w Christianii jest to, że zasady są ustalane przez jej mieszkańców niezależnie od władz Kopenhagi. Jak przystało na alternatywną dzielnicę, mieli jedną z lepszych wegetariańskich knajpek jakie odwiedziłam ever.
Wir besuchten auch Christiania, einen unabhängigen Stadtteil, der den Hippies zur Verfügung abgegeben wurde. Die Bewohner lebten in alten, nicht renovierten Gebäuden und es gab verschiedene Kunstinstallationen an den Straßen. Ein Teil dessen Bewohner verkauften mit in der Öffentlichkeit Marihuana an die Touristen. Das Lebensmotto des Lebens in Christiania ist, dass die Lebensregeln durch die Menschen, die dort leben, nicht durch den Staat bestimmt werden. Und wie in einem alternativen Stadtteil, gab es dort eine der besten vegetarischen Kneipen, die ich je besucht habe.

Duże wrażenie zrobiło na nas również Muzeum Designu, wiele z wystawionych eksponatów zabrałabym ze sobą do domu:) Kopenhaga jest według mnie definitywnie jedną z najciekawszych europejskich stolic:)
Das Designmuseum Danmark gefiehl uns auch sehr, ein Teil der Ausstellung hätte ich ruhig nach Hause mitnehmen können. Kopenhagen ist mir in Erinnerung als eine der interessantesten Hauptstädten Europas geblieben.

 

 

Tel Aviv has something that appeals to me…

W listopadzie (2016) wybraliśmy się ze znajomymi z Warszawy, Martyną i Krzysiem, do Izraela. Wyjazd był bardzo ciekawy; Izrael to interesujący kraj, z trudną sytuacją polityczną i ciężką przeszłością, zupełnie inny od znanych nam dotychczas miejsc. W Tel Avivie mieszkają od ponad dwóch lat nasi znajomi z Krakowa – Agata i Michał. Jako pracownicy Konsulatu oraz Ambasady, poznali ten kraj bardzo dobrze, i byli naszymi przewodnikami po kulturze i sytuacji politycznej Izraela.

Im November (2016) sind wir und unsere Bekannten aus Warschau – Martyna und Krzyś – nach Israel geflogen. Der Ausflug war sehr spannend: Israel ist ein interessantes Land, mit einer schwierigen politischen Lage und mit einer komplizierten Geschichte und unterscheidet sich von bis jetzt von uns besuchten Orten. In Tel Aviv wohnen seit über zwei Jahren unsere Bekannten aus Krakau – Agata und Michał. Als Mitarbeiter des Konsulats und der Botschaft kannten sie das Land sehr gut und waren unsere Reiseleiter durch israelische Kultur und politische Lage.

Naszą bazą był Tel Aviv, jest to niezwykle dymaniczne miasto, przypominające miasta europejskie. Spędzaliśmy czas biegając wzdłuż plaży, kąpiąc się w morzu, próbując lokalnej kuchni (falafel i sabih!), odwiedzając Carmel Market (największy bazar w Tel Avivie) oraz spacerując po Jafie, najstarszej dzielnicy Izraela. Od Agaty i Michała dowiedzieliśmy się wiele: jak się żyje w Tel Avivie (wysokie czynsze, gorąco, bywa męcząco ale i inspirująco), jaki jest, albo powinien być współczesny Żyd (zero tolerancji dla słabości), jak zmienia Izraelczyków służba w armii, jaka jest sytuacja ludzi na Terytorium Palestyny, jakie książki najlepiej przeczytać (Start Up Nation) i gdzie zjeść najlepszą szakszukę w mieście (Żydzi jemeńscy!). Agato I Michale – dziękujemy!

Wir übernachteten in Tel Aviv, das ist sehr dynamische Stadt, ein bisschen den europäischen Städten ähnlich. Wir verbrachten die Zeit am Strand entlang laufend, im Meer schwimmend, die lokale Küche (Falafel und Sabih!) probierend, Carmel Market (der großte Bazar in Tel Aviv) besuchend, und in Jafa, in dem ältesten Stadteil, spazieren gehend. Agata und Michał erzählten uns viel darüber, wie das Leben in Tel Aviv ist (hohe Mieten, hohe Temperatur, manchmal anstrengend und manchmal inspirierend), wie ist oder soll der zeitgenössige Jude (keine Toleranz fur die Schwaeche) sein, wie sich die Israelis nach dem Militärdienst verändern, wie die Lage in Palästina ist, welche Bücher über Israel sollten wir lesen (“Start up Nation”) und wo man die beste Schakschuka in der Stadt essen kann(jemenitische Juden!). Vielen Dank euch – Agata und Michał!

Kolejnym odwiedzonym miastem była oczywiście Jerozolima, styk trzech religii, miasto, którego napięta atmosfera odczuwalna jest zaraz po wyjściu z autobusu na dworcu. Widzieliśmy Instytut Yad Vashem a w nim drzewko Władysława Bartoszewskiego, byliśmy na Wzgórzu Świątynnym, świętym miejscu Muzułmanów, w Bazylice Narodzenia Pańskiego, świętym miejscu religii chrześcijańskiej oraz przy żydowskiej Ścianie Płaczu. Stare miasto w Jerozolimie wygląda jakby czas stanął w nim w miejscu setki lat temu. Duże wrażenie sprawiła na mnie dzielnica żydów ortodoksyjnych, Mea Szarim, gdzie żyją Żydzi odrzucający nowoczesność. Wydaje mi się , że tak mógłby wyglądać krakowski Kazimierz jakieś sto lat temu…

Pojechaliśmy również nad Morze Martwe, koniecznie chcąc doświadczyć unoszenia się na wodzie. Wrażenia niezastąpione! Również interesujący był sam przejazd przez Terytorium Palestyńskie, gdzie żyje się według innych zasad, jest pusto, widać czołgi na drodze, kobiety i dziewczynki ubrane według tradycji islamu. Samo Morze Martwe zmniejsza stale swoją powierzchnię i zanim zdąży zostać powszechną atrakcją turystyczną w czasach pokoju – prawdopodobnie znacznie się zmniejszy.

Wir waren auch am Toten Meer, wir wollten es erleben, wie man aufs Wasser sich legen kann. Das war eine unvergessliche Erfahrung! Interessant war auch die Durchfahrt durch Palestina, wo man zufolge der anderen Regeln lebt, wo es sehr leer ist, wo man die Panzerwagen an den Strassen sieht und wo sich die Frauen entsprechend der islamischen Regeln anziehen. Das Tote Meer wird immer kleiner, und bevor dort Frieden herrscht wird und es zu einem behgerten Touristenziel wird, wird das Meer nach und nach deutlich kleiner.

 

Pobyt w Izraelu był jednym z najlepszych naszych wyjazdów: bardzo dużo dowiedzieliśmy się o tym kraju i dużo lepiej go rozumiemy. Do Izraela na pewno wrócimy!
Die Reise nach Israel war eine von den besten für mich. Wir wissen jetzt viel mehr über das Land und verstehen es viel besser. Wir werden sicherlich dorthin nochmal fahren!

Our first half-maraton: welcome Lausanne!

Przez trzy letnie miesiące szykowaliśmy się do naszego pierwszego półmaratonu. Żeby się dodatkowo zmotywować wybraliśmy półmaraton w Lozannie, chcąc zwiedzić Szwajcarię. Do biegu trenowaliśmy około trzy razy w tygodniu, choć nie zawsze nam się to udawało. Pechowo przed biegiem Adrian zachorował, a jak miałam nocne zmiany, mimo to mieliśmy dużą radość z uczestnictwa.

Die drei Monate sommersüber bereiteten wir uns für unseren ersten Halbmarathon vor. Um motivierter zu sein, wählten wir den Halbmarathon in Lausanne, weil wir auch die Schweiz besuchen wollten. Für den Lauf trainierten wir ungefähr drei Mal in der Woche, obwohl es nicht immer klappte. Unglücklicherweise war Adrian vor dem Lauf krank und ich hatte Nachtdienste, trotzdem hatten wir viel Spaß.

Trasa biegu była przepiękna, 21 km, 2 godziny biegu w słoneczny dzień, po lewej stronie jezioro Genewskie, po prawej stronie winnice. Bieg bardzo dobrze przygotowany, dużo stanowisk z wodą i przekąskami, szybko podano wyniki, możńa nawet było kupić profesjonalne zdjęcia samego siebie z biegu. Udało nam się pobiec: mnie 2 godziny 5 minut, Adrianowi 1 godzinę 48 minut, oboje czujemy niedosyt i chcemy nasze czasy poprawić!

Die Rennstrecke war wunderschön, 21 Kilometer, zwei Stunden an einem sonnigen Tag, links Genfer See, rechts die Weinberge. Der Lauf wurde sehr gut vorbereitet: es gab viele Posten mit dem Wasser und den Snacks, die Ergebnisse wurden schnell bekannt gegeben, man könnte sogar professionelle Fotos mit sich dran, aus dem Lauf, kaufen. Wir haben geschafft: ich in 2 Stunden 5 Minuten, Adrian in 1 Stunde, 48 Minuten. Wir waren beide unbefriedigt und wir wollen unsere Ergebnisse verbessern!

 

Lozanna jest bardzo ładnym i spokojnym miastem, w piątek i sobotę wieczorem w centrum panuje cisza i porządek:P Natomiast położona jest przepięknie, nad jeziorem Genewskim, wśród winnic i gór. Sobotę spędziliśmy na zwiedzaniu miasta razem ze znajomymi, którzy z nami biegli (kolega Adriana ze studiów – Maciej – i jego dwójka znajomych). Zaraz po biegu, jeszcze w drodze powrotnej do domu, stwierdziliśmy, że za rok znów startujemy!

Lausanne ist eine sehr schöne und sehr ruhige Stadt, am Freitagabend und am Samstagabend war im Stadtzentrum Ruhe und Ordnung! Die Stadt ist schön gelegen, am Genfer See, inmitten der Berge und der Weinberge. Den Samstag verbrachten wir mit unseren Freunden am Besichtigen. Ein Kommilitone von Adrian – Maciej – und seine zwei Bekannten – sind mitgelaufen.   Gleich nach dem Lauf, noch während der Fahrt nach Hause, stellten wir fest, dass im nächsten Jahr werden wir wieder einen Halbmarathon laufen!

 

 

First anniversary.

W sierpniu (2016:P) świętowaliśmy pierwszą rocznicę ślubu. Jako, że początek lata był dla nas bardzo intensywny, poszukaliśmy miejsca na spokojne świętowanie:) Weekend w typowym południowoniemieckim hotelu, schowanym w sercu Czarnego Lasu.
Im August (2016:P) feierten wir unseren ersten Hochzeitstag. Anfang des Sommers war für uns sehr intensiv, deswegen suchten wir einen Ort für ein ruhiges Feiern aus. Ein Wochenende in einem typischen süddeutschen Hotel, das im Herzen des Schwarzwaldes lag.

Śmialiśmy się, że bardziej po niemiecku już się nie da: mały hotel, prowadzony przez tę samą rodzinę od lat, Spätzle na obiad, Grauburgunder do obiadu, a wieczorem sauna. Pogoda była piękna a widok z okna jeszcze piękniejszy. Hotel położony praktycznie w środku lasu, dookoła panowała cisza. Dni spędzaliśmy na wędrówkach lub biegach po Czarnym Lesie, bo akurat przygotowywaliśmy się do półmaratonu w Lozannie.
Wir lachten, dass es nicht mehr auf deutsche Weise geht: ein kleines Hotel, ein Familienunternehmen seit Jahren, Spätzle zum Mittagessen, Grauburgunder danach, und eine Sauna am Abend. Das Wetter war wunderschön, und die Aussicht noch besser. Das Hotel lag mitten im Schwarzwald, es war eine sehr ruhige Lage. Die Tage verbrachten wir entweder mit Wandern oder mit Joggen durch den Schwarzwald, weil wir uns gerade für den Halbmarathon in Lausanne fit sein wollten.

Odpoczęliśmy niesamowicie, ciesząc się swoim towarzystwem, i poznając trochę bardziej kulturę południowych Niemiec. Bardzo lubię jeździć do Czarnego Lasu lub na Jurę Szwabską, jest tam wiele pięknie zachowanej natury, a w małych miasteczkach jakby czas się zatrzymał.
Wir erholten uns sehr gut, wir genossen unsere Gesellschaft und wir lernten ein bischen die süddeutsche Kultur besser kennen. Ich mag die Ausflüge sowohl in den Schwarzwald als auch in die schwäbische Alb, es gibt dort schöne, unzerstörte Natur und in den kleinen Städten bleibt die Zeit stehen.

One weekend in three countries:)

W lipcu (2016:P) przyszedł czas na kolejny babski weekend:) Tym razem również głównie w Szwajcarii. Pierwszego dnia zwiedzałyśmy St. Galen i przepiękną starą bibliotekę założoną w 612 roku, najstarszą w całym kraju. Niestety nie można było robić zdjęć:) Spędziłyśmy ten piękny słoneczny dzień spacerując po mieście i nadrabiając rozmowami te wszystkie miesiące, kiedy się nie widziałyśmy:)
In Juli (2016:P) kam endlich Zeit für ein nächstes Frauenwochenende. Diesmal auch in der Schweiz. Am ersten Tag besichtigten wir St.Gallen und die wunderschöne, im Jahr 612 gegründete Bibliothek. Sie ist die älteste im ganzen Land. Leider konnten wir keine Fotos machen. Wir verbrachten den schönen, sonnigen Tag, durch die Stadt spazieren gehend und versuchten die vergangenen Monate mit Gesprächen nachzuholen.

Niedzielę spędziłyśmy na rowerach, Bodensee idealnie się do tego nadaje. Nad brzegiem jeziora biegnie wspaniale utrzymana ścieżka rowerowa, można praktycznie objechać całe jezioro, a nie jest ono małe (wielodniowa wyprawa). W wielu miejscach można jechać obok siebie, płaską drogą z pięknymi widokami i rozmawiać. Weekend upłynął nam na przeróżnych czynnościach, ale przede wszystkim został porządnie przegadany!
Den Sonntag verbrachten wir mir Fahrräder, weil Bodensee perfekt dafür geeignet ist. Am See entlang verläuft ein sehr gepflegter Fahrradweg. Man kann den ganzen See umfahren, und der See ist nicht klein (dafur bräuchte man mehrere Tage). Man kann nebeneinander fahren, auf einem flachen Weg mit schönem Aussicht, und sich unterhalten. An dem Wochenende machten wir verschiedene Dinge, aber vor allem schwatzten wir die ganze Zeit.

 

California

Ostatnią część naszej podróży spędziliśmy w Kalifornii. Z Kolorado pojechaliśmy przez Utah do Arizony, mijając po drodze Monument Valley. Krajobraz zmienił się całkowicie: czerwone, rozgrzane formacje skalne, gorąco i puste drogi. Sama Monument Valley też zrobiła wrażenie: ogromne pojedynczne wzgórza z piaskowca, niektóre wyrastające pionowo w stronę nieba.
Das letzte Teil unserer Reise verbrachten wir in Kalifornien. Aus Kolorado fuhren wir über Utah nach Arizona, bis zum Monument Valley. Die Landschaft hat sich total verändert: rote, glühende Felsformationen, heiß und leere Autobahnen. Monument Valley fanden wir beeindruckend: vereinzelte riesige Berge aus Sandstein, manche senkrecht wachsend in Richtung Himmel.

Tego wieczoru w okolicy 19.00 udało nam się dotrzeć do słynnego Grand Canionu w Arizonie. Pomimo iż spędziliśmy tam tylko 1-2 godziny, był to jeden z najlepszych wieczorów w Stanach. Podobno Kanion robi największe wrażenie wieczorem lub rano, gdy ciepłe światło koloruje jego ściany. Usiadłam w małym punkcie widokowym, prawie już zupełnie pustym, cichym, z ogromnym oknem z widokiem na kanion. Było tak pięknie, że mogłabym tam siedzieć godzinami.
Am Abend, ungefähr um 19.00 Uhr schufen wir den bekannten Grand Canion in Arizona zu erreichen. Obwohl wir dort nur 1-2 Stunden verbrachten, war das einen von den besten Abenden in den USA. Der Canyon soll am schönsten abends oder morgens aussehen, wenn ein warmes Licht seine Wände schmückt. Ich setzte mich in einen kleinen ruhigen Touristenpunkt, mit einem großen Fenster mit Blick auf Kanion. Es war so wunderschön, dass ich dort stundenlang sitzen konnte.

Zbliżaliśmy się do Kalifornii. Jak się potem okazało, po Kolorado, nasz ulubiony stanJ Na początku zatrzymaliśmy się w domu położonym na wysokości 2000 mnp niedaleko Yosemite National Park. Pływaliśmy łódką po okolicznych Mammoth Lakes, zimnych czystych jeziorach, położonych jeszcze wyżej niż nasza miejscowość. Zwiedzaliśmy park Yosemite, zdobywając Mt.Dana i pobijając nasz rekord wysokości: 3981 mnpm oraz Yosemite Falls, słynny wodospad położony w sercu parku. Przyroda jest piękna w Yosemite, jednak dużo bardziej podobały nam się obrzeża parku bez tłumów turystów w samochodach.
Wir fuhren weiter in Richtung Kalifornien, wie sich danach herausstellte, unserem Lieblingsbundestaat. Zunächst hielten wir uns in einem über 2000 Meter gelegenen Haus, in der Nähe von Yosemite National Park, auf. Wir ruderten in den umliegenden Mammoth Lakes, kalten, sauberen, ungefähr 2500 über dem Meerspiegel gelegenen Seen. Wir besichtigten Yosemite Park, wir bestiegen Mt.Dana und dabei überboten wir unseren Rekord: 3981 Meter über dem Meerspiegel. Wir bestiegen auch Yosemite Falls, den berühmten Wasserfall, der im Herz des Parkes liegt. Die Natur ist wunderschön in Yosemite, aber uns gefielen am besten die Randbezierke des Parkes, wo man weniger Touristen mit Autos treffen konnte.

Po kilku dniach ruszyliśmy dalej. Jeszcze z drogi zadzwoniliśmy do wujka Adriana – Ryszarda i zaskoczyliśmy go informacją, że jesteśmy dość niedaleko i chcemy się spotkać. Nie znaliśmy wujka, wiedzieliśmy tylko, że mieszka w Stanach. Wuj Ryszard przywitał nas bardzo serdecznie, opowiedział o swoim życiu: o rodzinie, o doktoracie w Chicago i pracy w Arabii Saudyjskiej. Zostaliśmy kilka dni u wujka w Atascadero zwiedzając z nim Moro Bay (zjedliśmy pierwsze w życiu ostrygi : wyśmienite!) oraz pobliską winnicę. Wieczory upływały nam przy winie i rozmowach. Przejechaliśmy również jednego dnia spory odcinek słynnej Pacific Hiway: od Atascadero do Big Sur. Jest to jedna z najsłynniejszych amerykańskich autostrad, położona nad brzegiem Pacyfiku. Widok przepiękny, a do tego spacer w wietrzny dzień wybrzeżem Big Sur. Po kilku dniach ruszyliśmy dalej a wujek razem z nami, odebrać swoją żonę Karen z lotniska. Spotkaliśmy się wszyscy na pożegnalnym obiedzie w San Jose z żoną wujka: Karen i jego córką: Nikki. Wuj Ryszard był bardzo gościnny i cieszyliśmy się, że zadzwoniliśmy do niego, bo takie spontaniczne spotkania czasem są naprawdę najlepsze:)
Nach ein paar Tagen fuhren wir weiter. Noch aus dem Weg riefen wir Adrian’s Onkel – Ryszard an. Wir überraschten ihn, dass wir in der Nähe waren und uns treffen wollten. Wir kannten uns alle nicht, wir wussten nur, dass der Onkel in den USA wohnt. Onkel Ryszard empfing uns herzlich und erzählte uns viel über sein Leben: Uber seine Familie, uber seine Doktorarbeit in Chicago und uber seine Arbeit in Saudi Arabien. Wir blieben ein paar Tage bei ihm, wir besichtigten mit ihm Moro Bay (und aßen Auster zum ersten Mal im Leben: sie warem köstlich!) und umliegende Weinberge. Die Abende verbrachten wir mit Wein und Gesprächen. An einem Tag fuhren wir über das große Teil von Pacific Highway: aus Atascadero bis Big Sur. Es ist eine den berühmtesten amerikanischen Autobahnen, sie ist direkt am Pazifischen Ozean gelegen. Die Landschaft war beeindruckend und danach spazierten wir noch am Strand entlang an diesem windigen Tag. Danach fuhren wir weiter, und der OnRyszardskel fuhr mit: er wollte seine Frau von dem Flughafen abholen. Wir trafen uns alle mit des Onkels: Karen und mit ihrer Tochter Nikki zum Mittagessen. Ryszard war uns gegenüber gastfreundlich und wir waren froh, dass wir und in Kontakt gesetzt haben. Manchmal sind solche ungeplannten Begegnungen am besten.

Ostatnie nasze dni w Stanach spędziliśmy w San Francisco. Mieliśmy już dość zwiedzania po całym miesiącu i chcieliśmy po prostu nic nie robić, także zobaczyliśmy tylko Computer History Museum w Mountain View oraz Golden Gate Bridge a resztę czasu spacerowaliśmy po San Francisco. Miasto bardzo nam się spodobało, pogoda, zabudowa, nienapuszona atmosfera, cale technologiczne zaplecze nieopodal (samojeżdżące samochody na ulicach!) – to miasto do którego w pierwszej kolejności byśmy wrócili:) Czas w San Francisco spędziliśmy po prostu spacerując i nie otwierając w ogóle żadnych przewodników:)
Die letzten Tage verbrachten wir in San Francisco. Nach einem Monat hatten wir schon die Nase voll und wir wollten einfach nichts machen. Wir besuchten nur Computer History Museum und Golden Gate Bridge. Die restliche Zeit gingen wir durch San Francisco. Die Stadt gefiel uns sehr: das gute Wetter, die Architektur, nicht aufgeblasene Atmosphere und das technologische Zentrum in der Nähe (selbstfahrende Autos!) – das war die Stadt, in die wir gerne zurückkehren würden. In San Francisco verbrachten wir die Zeit einfach spazieren gehend und wir öffneten keine Reiseführer.

 

W całej podróży zrobiliśmy ponad 8000 km. Było niesamowicie: amerykańskie drogi nadają się wspaniale do road tripów. Kraj jest ogromny z piękną przyrodą i ciekawymi miastami. Najbardziej jednak podobało mi się to uczucie, że ciągle jesteś w drodze, za dwa dni będziesz gdzieś indziej, więc chłoń intensywnie to co teraz widzisz, by za chwilę pojechać dalej.
Unterwegs waren wir.Auf der ganzen Reise sind wir über 8000 km gefahren: es war grandios! Die amerikanischen Autobahnen sind sehr gut für solche road trips geeignet. Das Land ist enorm und hat eine herrliche Natur und interresante Städte. Was mir am meinsten gefiehl, was das Gefühl, dass man unterwegs ist, und in zwei Tagen wo anders wird, deswegen muss man alles intensive erleben, weil man gleich weiter fährt.

Vibrant Santa Fe and our beloved state: Colorado!

W trakcie podróży zmieniliśmy plany i na Santa Fe zdecydowaliśmy się dość spontanicznie. Nie zawiedliśmy się. Stolica Nowego Meksyku to kulturalne serce całego stanu: mnogość galerii i wydarzeń artystycznych, ważne festiwale: sztuki ludowej, wina czy muzyki sprawiają wrażenie, że to miasto artystów. Niesamowicie ciekawa jest charakterystyczna architektura Pueblo, inspirowana budowlami dawnych Indian Pueblo. Spacerując uliczkami Santa Fe, natrafiliśmy na galerię polskiej sztuki ludowej! Oczywiście zajrzeliśmy do środka by porozmawiać po polsku z artystami.
Während unserer Reise wechselten wir unsere Plane spontan und entschieden wir uns für ein Besuch in Santa Fe. Wir waren nicht enttäuscht. Die Hauptstadt von New Mexico ist das kulturelle Herz des Bundeslandes: es gibt dort viele Kunstgalerien und Ausstellungen. Durch die zahlreiche Festivals: Musikfestivals, Weinfestivals, Volkskunstfestivals erscheint die Stadt als eine Künstlerstadt. Sehr interessant ist auch die Pueblo Architektur, die von Pueblo Indianer inspiriert wurde. Während unseres Spaziergangs fanden wir auch eine Galerie der polnischen Volkskunst. Wir gingen rein und unterhielten sich mit den Künstlern.

Po drodze do Colorado odwiedziliśmy Los Alamos Laboratory Museum, gdzie w czasie drugiej wojny światowej najwybitniejsi naukowcy pracowali nad bombą atomową w Projekcie Manhattan. Muzeum nie było moim zdaniem ciekawie zorganizowane jak na tak ważny i trochę tajemniczy temat, natomiast samo miejsce po zagłębieniu się w jego historię robi ogromne wrażenie. Szczgólnie interesowała nas historia polskiego matematyka Stanisława Ulama, który z powodu swojego pochodzenia musiał wyemigrować z Europy. Przez wiele lat pracował on i mieszkał w Los Alamos, w tym położonym na środku pustyni w Nowym Meksyku, tajnym ośrodku dla najwybitniejszych naukowców świata.
Auf unserem Weg nach Colorado besuchten wir Los Alamos Laboratory Museum, wo während des zweiten Weltkriegs die beste Wissenschaftler der Welt die Atombombe im so genannten Projekt Manhattan gebaut haben. Selbst das Museum fand ich nicht interessant, vor allem bei einem so spannenden und heimlichen Thema. Hingegen die Ort, nachdem ich sehr viel darüber nachgelesen hatte, beeindruckte mich sehr. Für uns besonders interessant war die Geschichte des polnischen Mathematiker Stanislaw Ulams, der aufgrund seiner Herkunft Europa verlassen musste. Er lebte und arbeitete über viele Jahre in Los Alamos, in diesem mitten der Wüste New Mexikos gelegenen Geheimzentrum für die beste Wissenschaftler der Welt.

 

 


Następnie droga zaprowadziła nas do Colorado, naszego ulubionego dotychczas stanu! Ten stan zdaje się przyciągać aktywnych oraz liberalnych Amerykanów. Przepiękne góry Rocky Mountains dają wiele możliwości do pieszych wędrówek. Małe miasteczka są bardzo żywotne. W miasteczku, w którym się zatrzymaliśmy, o populacji ponad 1000 mieszkańców, działała przytulna kawiarenka, której nie powstydziłby się Kraków lub Berlin, było sporo wydarzeń kulturalnych, sklepiki ze zdrową żywnością oraz uprawy marichuany. Sprzedaż marichuany w Colorado jest legalna. Należy okazać dowód i już sprzedawca opowiada o dostępnych rodzajach oraz późniejszych przewidywanych wrażeniach. Piękny dzień spędziliśmy również wędrując przez Canion of Ancients, kanion z kilkusetletnimi ruinami domów Indian Pueblo. Colorado to Stan do którego z chęcią oboje wrócimy!
Danach fuhren wir nach Colorado, in unser beliebtestes Bndesland Amerikas. Das Bundesland scheint die aktive und liberale Menschen hinzuziehen. In den wunderschönen Rocky Mountains kann man viele Wanderungen machen. Die kleine Städte dort sind sehr lebendig. In der Stadt, in der wir uns aufhielten, mit über 1000 Einwohner, gab es ein gemütliches Cafe, dessen Krakau oder Berlin sich nicht schamen würde. Es gab dort auch kulturelle Ereignisse, Bioladen, und legale Marichuana- Anzuchten. In Colorado darf man legal Marichuana kaufen. Man muss nur den Personalausweis zeigen und schon wird der Verkaufer uber verschiedenen Sorten und Erlebnissen erzahlen. Wir machten auch eine schöne Wanderung durch die Canion of Ancients, ein Kanion mit jahrhundertalten Ruinen der Pueblo Indianer. Colorado ist ein Bundesland, wohin wir beide zurückkehren möchten!

 

 

Storm in Oklahoma and RV museum in Texas

Im dalej na południowy zachód, tym bardziej klimat przypominał stare amerykańskie filmy. W Oklahoma City zatrzymaliśmy się na obiad, miasto sprawiało wrażenie jakby niewiele się w nim działo. Interesujący, ale zarazem tragiczny był pomnik National Memorial poświęcony ofiarom ataku bombowego z roku 1995, w którym zginęło 168 osób. Motywem amerykańskiego zamachowca był protest przeciwko działaniom agentów federalnych, którzy przy użyciu siły pacyfikowali siedziby sekt lub osób będących w konflikcie z rządem. W owych najazdach ginęło wielu ludzi. Zamach w Oklahomie był największym aktem terrorystycznym w USA przed 11.09.
Je mehr wir wir nach Südwesten fuhren, desto mehr war die Atmosphäre wie in den alten amerikanischen Filmen. Wir hielten uns zum Mittagessen in Oklahoma City auf, in der Stadt war wirklich wenig los. Wir schauten uns das National Memorial Denkmal an, das zu Ehren den Opfer einen Anschlag wom Jahr 1995 gebaut wurde. Es wurden dann 168 Menschen getötet. Der amerikanische Terrorist protestierte gegen der Tätigkeiten des FBIs, das gegen den Teilnehmer einer Sekte so gekämpft hatte, dass dabei viele Menschen umgebracht worden sind. Der Anschlag war der größte terroristische Anschlag vor dem Jahr 2001 in Amerika.

Na autostradach Oklachomy i Teksasu poczuliśmy się jak na filmowym amerykańskim zachodzie. Zobaczyliśmy pierwsze odcinki, którymi przebiegała historyczna Route 66, odwiedziliśmy senne miasteczka, które kiedyś były głównymi przystankami na trasie Route 66. W Amarillo w Teksasie nocowaliśmy w przydrożnym motelu, śmiejąc się, że tym razem doświadczamy “real american motel experience”. W Amarillo odwiedziliśmy Cadillac Ranch, artystyczną instalację, w której rząd cadillaców wbito do połowy w ziemię. Oglądający mogą sami przemalować cadillaci używając porozkładanych dookoła spray’ów.
Auf den Autobahnen von Oklahoma und Texas fühlten wir uns wie in alten amerikanischen Filmen. Wir sahen die Orte, wo die historische Route 66 verlief, besuchten wir die ruhigen Kleinstädte, die vor Jahren, die Haupthaltestellen auf der Route 66 waren. In Amarillo in Texas übernachteten wir in einem Motel, und machten unsere Späße darüber, dass wir “ein real american motel experience erleben”. In Amarillo besuchten wir auch Cadillac Ranch, eine Kunstinstallation, wo zehn Cadillacs mit dem vorderen Teil in einer Linie im Boden eingegraben sind. Die Besucher dürften die Cadillacs mit Graffiti bemalen, die Spray-Dosen lagen überall.

 

Ciekawym doświadczeniem było muzeum kamperów, odrestaurowane oryginalne samochody, egzemplarze już z lat 30-stych, stuletnie harley’e oraz replika przydrożnej stacji benzynowej sprzed kilkudziesięciu lat. Muzeum było prywatną kolekcją, było darmowe i bardzo ciekawe! Z Amarillo pojechaliśmy dalej. Zboczyliśmy z drogi i przejechaliśmy oryginalnymi, nierestaurowanymi odcinkami Route 66. Kolejnym przystankiem miało być Santa Fe w New Mexico!
Eine interessante Erfahrung war auch ein Besuch in einem Museum der Wohnmobile. Wir sahen die originellen restaurierten Wohnwagen, auch aus den 30ger Jahren, über 100 Jahre alte Motorräder und eine restaurierte, über 50 Jhre alte Tankstelle. Die ganze Ausstellung in dem Museum war privat und man konnte es kostenlos besuchen. Aus Amarillo fuhren wir weiter los. Wir gingen von dem Hauptweg ab und fanden die originelle alte Route 66 Strecke. Das nächste Aufenthalt war Santa Fe in New Mexico!

 

« Older posts

© 2017 Unterwegs

Theme by Anders NorenUp ↑