Unterwegs

The road goes ever on and on

First anniversary.

W sierpniu (2016:P) świętowaliśmy pierwszą rocznicę ślubu. Jako, że początek lata był dla nas bardzo intensywny, poszukaliśmy miejsca na spokojne świętowanie:) Weekend w typowym południowoniemieckim hotelu, schowanym w sercu Czarnego Lasu.
Im August (2016:P) feierten wir unseren ersten Hochzeitstag. Anfang des Sommers war für uns sehr intensiv, deswegen suchten wir einen Ort für ein ruhiges Feiern aus. Ein Wochenende in einem typischen süddeutschen Hotel, das im Herzen des Schwarzwaldes lag.

Śmialiśmy się, że bardziej po niemiecku już się nie da: mały hotel, prowadzony przez tę samą rodzinę od lat, Spätzle na obiad, Grauburgunder do obiadu, a wieczorem sauna. Pogoda była piękna a widok z okna jeszcze piękniejszy. Hotel położony praktycznie w środku lasu, dookoła panowała cisza. Dni spędzaliśmy na wędrówkach lub biegach po Czarnym Lesie, bo akurat przygotowywaliśmy się do półmaratonu w Lozannie.
Wir lachten, dass es nicht mehr auf deutsche Weise geht: ein kleines Hotel, ein Familienunternehmen seit Jahren, Spätzle zum Mittagessen, Grauburgunder danach, und eine Sauna am Abend. Das Wetter war wunderschön, und die Aussicht noch besser. Das Hotel lag mitten im Schwarzwald, es war eine sehr ruhige Lage. Die Tage verbrachten wir entweder mit Wandern oder mit Joggen durch den Schwarzwald, weil wir uns gerade für den Halbmarathon in Lausanne fit sein wollten.

Odpoczęliśmy niesamowicie, ciesząc się swoim towarzystwem, i poznając trochę bardziej kulturę południowych Niemiec. Bardzo lubię jeździć do Czarnego Lasu lub na Jurę Szwabską, jest tam wiele pięknie zachowanej natury, a w małych miasteczkach jakby czas się zatrzymał.
Wir erholten uns sehr gut, wir genossen unsere Gesellschaft und wir lernten ein bischen die süddeutsche Kultur besser kennen. Ich mag die Ausflüge sowohl in den Schwarzwald als auch in die schwäbische Alb, es gibt dort schöne, unzerstörte Natur und in den kleinen Städten bleibt die Zeit stehen.

One weekend in three countries:)

W lipcu (2016:P) przyszedł czas na kolejny babski weekend:) Tym razem również głównie w Szwajcarii. Pierwszego dnia zwiedzałyśmy St. Galen i przepiękną starą bibliotekę założoną w 612 roku, najstarszą w całym kraju. Niestety nie można było robić zdjęć:) Spędziłyśmy ten piękny słoneczny dzień spacerując po mieście i nadrabiając rozmowami te wszystkie miesiące, kiedy się nie widziałyśmy:)
In Juli (2016:P) kam endlich Zeit für ein nächstes Frauenwochenende. Diesmal auch in der Schweiz. Am ersten Tag besichtigten wir St.Gallen und die wunderschöne, im Jahr 612 gegründete Bibliothek. Sie ist die älteste im ganzen Land. Leider konnten wir keine Fotos machen. Wir verbrachten den schönen, sonnigen Tag, durch die Stadt spazieren gehend und versuchten die vergangenen Monate mit Gesprächen nachzuholen.

Niedzielę spędziłyśmy na rowerach, Bodensee idealnie się do tego nadaje. Nad brzegiem jeziora biegnie wspaniale utrzymana ścieżka rowerowa, można praktycznie objechać całe jezioro, a nie jest ono małe (wielodniowa wyprawa). W wielu miejscach można jechać obok siebie, płaską drogą z pięknymi widokami i rozmawiać. Weekend upłynął nam na przeróżnych czynnościach, ale przede wszystkim został porządnie przegadany!
Den Sonntag verbrachten wir mir Fahrräder, weil Bodensee perfekt dafür geeignet ist. Am See entlang verläuft ein sehr gepflegter Fahrradweg. Man kann den ganzen See umfahren, und der See ist nicht klein (dafur bräuchte man mehrere Tage). Man kann nebeneinander fahren, auf einem flachen Weg mit schönem Aussicht, und sich unterhalten. An dem Wochenende machten wir verschiedene Dinge, aber vor allem schwatzten wir die ganze Zeit.

 

California

Ostatnią część naszej podróży spędziliśmy w Kalifornii. Z Kolorado pojechaliśmy przez Utah do Arizony, mijając po drodze Monument Valley. Krajobraz zmienił się całkowicie: czerwone, rozgrzane formacje skalne, gorąco i puste drogi. Sama Monument Valley też zrobiła wrażenie: ogromne pojedynczne wzgórza z piaskowca, niektóre wyrastające pionowo w stronę nieba.
Das letzte Teil unserer Reise verbrachten wir in Kalifornien. Aus Kolorado fuhren wir über Utah nach Arizona, bis zum Monument Valley. Die Landschaft hat sich total verändert: rote, glühende Felsformationen, heiß und leere Autobahnen. Monument Valley fanden wir beeindruckend: vereinzelte riesige Berge aus Sandstein, manche senkrecht wachsend in Richtung Himmel.

Tego wieczoru w okolicy 19.00 udało nam się dotrzeć do słynnego Grand Canionu w Arizonie. Pomimo iż spędziliśmy tam tylko 1-2 godziny, był to jeden z najlepszych wieczorów w Stanach. Podobno Kanion robi największe wrażenie wieczorem lub rano, gdy ciepłe światło koloruje jego ściany. Usiadłam w małym punkcie widokowym, prawie już zupełnie pustym, cichym, z ogromnym oknem z widokiem na kanion. Było tak pięknie, że mogłabym tam siedzieć godzinami.
Am Abend, ungefähr um 19.00 Uhr schufen wir den bekannten Grand Canion in Arizona zu erreichen. Obwohl wir dort nur 1-2 Stunden verbrachten, war das einen von den besten Abenden in den USA. Der Canyon soll am schönsten abends oder morgens aussehen, wenn ein warmes Licht seine Wände schmückt. Ich setzte mich in einen kleinen ruhigen Touristenpunkt, mit einem großen Fenster mit Blick auf Kanion. Es war so wunderschön, dass ich dort stundenlang sitzen konnte.

Zbliżaliśmy się do Kalifornii. Jak się potem okazało, po Kolorado, nasz ulubiony stanJ Na początku zatrzymaliśmy się w domu położonym na wysokości 2000 mnp niedaleko Yosemite National Park. Pływaliśmy łódką po okolicznych Mammoth Lakes, zimnych czystych jeziorach, położonych jeszcze wyżej niż nasza miejscowość. Zwiedzaliśmy park Yosemite, zdobywając Mt.Dana i pobijając nasz rekord wysokości: 3981 mnpm oraz Yosemite Falls, słynny wodospad położony w sercu parku. Przyroda jest piękna w Yosemite, jednak dużo bardziej podobały nam się obrzeża parku bez tłumów turystów w samochodach.
Wir fuhren weiter in Richtung Kalifornien, wie sich danach herausstellte, unserem Lieblingsbundestaat. Zunächst hielten wir uns in einem über 2000 Meter gelegenen Haus, in der Nähe von Yosemite National Park, auf. Wir ruderten in den umliegenden Mammoth Lakes, kalten, sauberen, ungefähr 2500 über dem Meerspiegel gelegenen Seen. Wir besichtigten Yosemite Park, wir bestiegen Mt.Dana und dabei überboten wir unseren Rekord: 3981 Meter über dem Meerspiegel. Wir bestiegen auch Yosemite Falls, den berühmten Wasserfall, der im Herz des Parkes liegt. Die Natur ist wunderschön in Yosemite, aber uns gefielen am besten die Randbezierke des Parkes, wo man weniger Touristen mit Autos treffen konnte.

Po kilku dniach ruszyliśmy dalej. Jeszcze z drogi zadzwoniliśmy do wujka Adriana – Ryszarda i zaskoczyliśmy go informacją, że jesteśmy dość niedaleko i chcemy się spotkać. Nie znaliśmy wujka, wiedzieliśmy tylko, że mieszka w Stanach. Wuj Ryszard przywitał nas bardzo serdecznie, opowiedział o swoim życiu: o rodzinie, o doktoracie w Chicago i pracy w Arabii Saudyjskiej. Zostaliśmy kilka dni u wujka w Atascadero zwiedzając z nim Moro Bay (zjedliśmy pierwsze w życiu ostrygi : wyśmienite!) oraz pobliską winnicę. Wieczory upływały nam przy winie i rozmowach. Przejechaliśmy również jednego dnia spory odcinek słynnej Pacific Hiway: od Atascadero do Big Sur. Jest to jedna z najsłynniejszych amerykańskich autostrad, położona nad brzegiem Pacyfiku. Widok przepiękny, a do tego spacer w wietrzny dzień wybrzeżem Big Sur. Po kilku dniach ruszyliśmy dalej a wujek razem z nami, odebrać swoją żonę Karen z lotniska. Spotkaliśmy się wszyscy na pożegnalnym obiedzie w San Jose z żoną wujka: Karen i jego córką: Nikki. Wuj Ryszard był bardzo gościnny i cieszyliśmy się, że zadzwoniliśmy do niego, bo takie spontaniczne spotkania czasem są naprawdę najlepsze:)
Nach ein paar Tagen fuhren wir weiter. Noch aus dem Weg riefen wir Adrian’s Onkel – Ryszard an. Wir überraschten ihn, dass wir in der Nähe waren und uns treffen wollten. Wir kannten uns alle nicht, wir wussten nur, dass der Onkel in den USA wohnt. Onkel Ryszard empfing uns herzlich und erzählte uns viel über sein Leben: Uber seine Familie, uber seine Doktorarbeit in Chicago und uber seine Arbeit in Saudi Arabien. Wir blieben ein paar Tage bei ihm, wir besichtigten mit ihm Moro Bay (und aßen Auster zum ersten Mal im Leben: sie warem köstlich!) und umliegende Weinberge. Die Abende verbrachten wir mit Wein und Gesprächen. An einem Tag fuhren wir über das große Teil von Pacific Highway: aus Atascadero bis Big Sur. Es ist eine den berühmtesten amerikanischen Autobahnen, sie ist direkt am Pazifischen Ozean gelegen. Die Landschaft war beeindruckend und danach spazierten wir noch am Strand entlang an diesem windigen Tag. Danach fuhren wir weiter, und der OnRyszardskel fuhr mit: er wollte seine Frau von dem Flughafen abholen. Wir trafen uns alle mit des Onkels: Karen und mit ihrer Tochter Nikki zum Mittagessen. Ryszard war uns gegenüber gastfreundlich und wir waren froh, dass wir und in Kontakt gesetzt haben. Manchmal sind solche ungeplannten Begegnungen am besten.

Ostatnie nasze dni w Stanach spędziliśmy w San Francisco. Mieliśmy już dość zwiedzania po całym miesiącu i chcieliśmy po prostu nic nie robić, także zobaczyliśmy tylko Computer History Museum w Mountain View oraz Golden Gate Bridge a resztę czasu spacerowaliśmy po San Francisco. Miasto bardzo nam się spodobało, pogoda, zabudowa, nienapuszona atmosfera, cale technologiczne zaplecze nieopodal (samojeżdżące samochody na ulicach!) – to miasto do którego w pierwszej kolejności byśmy wrócili:) Czas w San Francisco spędziliśmy po prostu spacerując i nie otwierając w ogóle żadnych przewodników:)
Die letzten Tage verbrachten wir in San Francisco. Nach einem Monat hatten wir schon die Nase voll und wir wollten einfach nichts machen. Wir besuchten nur Computer History Museum und Golden Gate Bridge. Die restliche Zeit gingen wir durch San Francisco. Die Stadt gefiel uns sehr: das gute Wetter, die Architektur, nicht aufgeblasene Atmosphere und das technologische Zentrum in der Nähe (selbstfahrende Autos!) – das war die Stadt, in die wir gerne zurückkehren würden. In San Francisco verbrachten wir die Zeit einfach spazieren gehend und wir öffneten keine Reiseführer.

 

W całej podróży zrobiliśmy ponad 8000 km. Było niesamowicie: amerykańskie drogi nadają się wspaniale do road tripów. Kraj jest ogromny z piękną przyrodą i ciekawymi miastami. Najbardziej jednak podobało mi się to uczucie, że ciągle jesteś w drodze, za dwa dni będziesz gdzieś indziej, więc chłoń intensywnie to co teraz widzisz, by za chwilę pojechać dalej.
Unterwegs waren wir.Auf der ganzen Reise sind wir über 8000 km gefahren: es war grandios! Die amerikanischen Autobahnen sind sehr gut für solche road trips geeignet. Das Land ist enorm und hat eine herrliche Natur und interresante Städte. Was mir am meinsten gefiehl, was das Gefühl, dass man unterwegs ist, und in zwei Tagen wo anders wird, deswegen muss man alles intensive erleben, weil man gleich weiter fährt.

Vibrant Santa Fe and our beloved state: Colorado!

W trakcie podróży zmieniliśmy plany i na Santa Fe zdecydowaliśmy się dość spontanicznie. Nie zawiedliśmy się. Stolica Nowego Meksyku to kulturalne serce całego stanu: mnogość galerii i wydarzeń artystycznych, ważne festiwale: sztuki ludowej, wina czy muzyki sprawiają wrażenie, że to miasto artystów. Niesamowicie ciekawa jest charakterystyczna architektura Pueblo, inspirowana budowlami dawnych Indian Pueblo. Spacerując uliczkami Santa Fe, natrafiliśmy na galerię polskiej sztuki ludowej! Oczywiście zajrzeliśmy do środka by porozmawiać po polsku z artystami.
Während unserer Reise wechselten wir unsere Plane spontan und entschieden wir uns für ein Besuch in Santa Fe. Wir waren nicht enttäuscht. Die Hauptstadt von New Mexico ist das kulturelle Herz des Bundeslandes: es gibt dort viele Kunstgalerien und Ausstellungen. Durch die zahlreiche Festivals: Musikfestivals, Weinfestivals, Volkskunstfestivals erscheint die Stadt als eine Künstlerstadt. Sehr interessant ist auch die Pueblo Architektur, die von Pueblo Indianer inspiriert wurde. Während unseres Spaziergangs fanden wir auch eine Galerie der polnischen Volkskunst. Wir gingen rein und unterhielten sich mit den Künstlern.

Po drodze do Colorado odwiedziliśmy Los Alamos Laboratory Museum, gdzie w czasie drugiej wojny światowej najwybitniejsi naukowcy pracowali nad bombą atomową w Projekcie Manhattan. Muzeum nie było moim zdaniem ciekawie zorganizowane jak na tak ważny i trochę tajemniczy temat, natomiast samo miejsce po zagłębieniu się w jego historię robi ogromne wrażenie. Szczgólnie interesowała nas historia polskiego matematyka Stanisława Ulama, który z powodu swojego pochodzenia musiał wyemigrować z Europy. Przez wiele lat pracował on i mieszkał w Los Alamos, w tym położonym na środku pustyni w Nowym Meksyku, tajnym ośrodku dla najwybitniejszych naukowców świata.
Auf unserem Weg nach Colorado besuchten wir Los Alamos Laboratory Museum, wo während des zweiten Weltkriegs die beste Wissenschaftler der Welt die Atombombe im so genannten Projekt Manhattan gebaut haben. Selbst das Museum fand ich nicht interessant, vor allem bei einem so spannenden und heimlichen Thema. Hingegen die Ort, nachdem ich sehr viel darüber nachgelesen hatte, beeindruckte mich sehr. Für uns besonders interessant war die Geschichte des polnischen Mathematiker Stanislaw Ulams, der aufgrund seiner Herkunft Europa verlassen musste. Er lebte und arbeitete über viele Jahre in Los Alamos, in diesem mitten der Wüste New Mexikos gelegenen Geheimzentrum für die beste Wissenschaftler der Welt.

 

 


Następnie droga zaprowadziła nas do Colorado, naszego ulubionego dotychczas stanu! Ten stan zdaje się przyciągać aktywnych oraz liberalnych Amerykanów. Przepiękne góry Rocky Mountains dają wiele możliwości do pieszych wędrówek. Małe miasteczka są bardzo żywotne. W miasteczku, w którym się zatrzymaliśmy, o populacji ponad 1000 mieszkańców, działała przytulna kawiarenka, której nie powstydziłby się Kraków lub Berlin, było sporo wydarzeń kulturalnych, sklepiki ze zdrową żywnością oraz uprawy marichuany. Sprzedaż marichuany w Colorado jest legalna. Należy okazać dowód i już sprzedawca opowiada o dostępnych rodzajach oraz późniejszych przewidywanych wrażeniach. Piękny dzień spędziliśmy również wędrując przez Canion of Ancients, kanion z kilkusetletnimi ruinami domów Indian Pueblo. Colorado to Stan do którego z chęcią oboje wrócimy!
Danach fuhren wir nach Colorado, in unser beliebtestes Bndesland Amerikas. Das Bundesland scheint die aktive und liberale Menschen hinzuziehen. In den wunderschönen Rocky Mountains kann man viele Wanderungen machen. Die kleine Städte dort sind sehr lebendig. In der Stadt, in der wir uns aufhielten, mit über 1000 Einwohner, gab es ein gemütliches Cafe, dessen Krakau oder Berlin sich nicht schamen würde. Es gab dort auch kulturelle Ereignisse, Bioladen, und legale Marichuana- Anzuchten. In Colorado darf man legal Marichuana kaufen. Man muss nur den Personalausweis zeigen und schon wird der Verkaufer uber verschiedenen Sorten und Erlebnissen erzahlen. Wir machten auch eine schöne Wanderung durch die Canion of Ancients, ein Kanion mit jahrhundertalten Ruinen der Pueblo Indianer. Colorado ist ein Bundesland, wohin wir beide zurückkehren möchten!

 

 

Storm in Oklahoma and RV museum in Texas

Im dalej na południowy zachód, tym bardziej klimat przypominał stare amerykańskie filmy. W Oklahoma City zatrzymaliśmy się na obiad, miasto sprawiało wrażenie jakby niewiele się w nim działo. Interesujący, ale zarazem tragiczny był pomnik National Memorial poświęcony ofiarom ataku bombowego z roku 1995, w którym zginęło 168 osób. Motywem amerykańskiego zamachowca był protest przeciwko działaniom agentów federalnych, którzy przy użyciu siły pacyfikowali siedziby sekt lub osób będących w konflikcie z rządem. W owych najazdach ginęło wielu ludzi. Zamach w Oklahomie był największym aktem terrorystycznym w USA przed 11.09.
Je mehr wir wir nach Südwesten fuhren, desto mehr war die Atmosphäre wie in den alten amerikanischen Filmen. Wir hielten uns zum Mittagessen in Oklahoma City auf, in der Stadt war wirklich wenig los. Wir schauten uns das National Memorial Denkmal an, das zu Ehren den Opfer einen Anschlag wom Jahr 1995 gebaut wurde. Es wurden dann 168 Menschen getötet. Der amerikanische Terrorist protestierte gegen der Tätigkeiten des FBIs, das gegen den Teilnehmer einer Sekte so gekämpft hatte, dass dabei viele Menschen umgebracht worden sind. Der Anschlag war der größte terroristische Anschlag vor dem Jahr 2001 in Amerika.

Na autostradach Oklachomy i Teksasu poczuliśmy się jak na filmowym amerykańskim zachodzie. Zobaczyliśmy pierwsze odcinki, którymi przebiegała historyczna Route 66, odwiedziliśmy senne miasteczka, które kiedyś były głównymi przystankami na trasie Route 66. W Amarillo w Teksasie nocowaliśmy w przydrożnym motelu, śmiejąc się, że tym razem doświadczamy “real american motel experience”. W Amarillo odwiedziliśmy Cadillac Ranch, artystyczną instalację, w której rząd cadillaców wbito do połowy w ziemię. Oglądający mogą sami przemalować cadillaci używając porozkładanych dookoła spray’ów.
Auf den Autobahnen von Oklahoma und Texas fühlten wir uns wie in alten amerikanischen Filmen. Wir sahen die Orte, wo die historische Route 66 verlief, besuchten wir die ruhigen Kleinstädte, die vor Jahren, die Haupthaltestellen auf der Route 66 waren. In Amarillo in Texas übernachteten wir in einem Motel, und machten unsere Späße darüber, dass wir “ein real american motel experience erleben”. In Amarillo besuchten wir auch Cadillac Ranch, eine Kunstinstallation, wo zehn Cadillacs mit dem vorderen Teil in einer Linie im Boden eingegraben sind. Die Besucher dürften die Cadillacs mit Graffiti bemalen, die Spray-Dosen lagen überall.

 

Ciekawym doświadczeniem było muzeum kamperów, odrestaurowane oryginalne samochody, egzemplarze już z lat 30-stych, stuletnie harley’e oraz replika przydrożnej stacji benzynowej sprzed kilkudziesięciu lat. Muzeum było prywatną kolekcją, było darmowe i bardzo ciekawe! Z Amarillo pojechaliśmy dalej. Zboczyliśmy z drogi i przejechaliśmy oryginalnymi, nierestaurowanymi odcinkami Route 66. Kolejnym przystankiem miało być Santa Fe w New Mexico!
Eine interessante Erfahrung war auch ein Besuch in einem Museum der Wohnmobile. Wir sahen die originellen restaurierten Wohnwagen, auch aus den 30ger Jahren, über 100 Jahre alte Motorräder und eine restaurierte, über 50 Jhre alte Tankstelle. Die ganze Ausstellung in dem Museum war privat und man konnte es kostenlos besuchen. Aus Amarillo fuhren wir weiter los. Wir gingen von dem Hauptweg ab und fanden die originelle alte Route 66 Strecke. Das nächste Aufenthalt war Santa Fe in New Mexico!

 

From Lake Douglas in Virginia, trough Jack Daniel’s factory in Tennessee till peaceful Ouachita National Forest in Arkansas.

W Nowym Jorku zadowolony Adrian wsiadł do wynajętego dodga chargera i stwierdził, że on prowadzi:) Pierwszym przystankiem było spokojne Charlottesville w Virginii, gdzie zwiedziliśmy  University of Virginia, zbudowany w oryginalnym jeffersonowskim stylu (prezydent Thomas Jefferson zajmował się również amatorsko architekturą). Pośrodku kampusu znaleźliśmy kawałek muru berlińskiego (poczuliśmy się swojsko, gdy go zobaczyliśmy!). Nasze doświadczenia z AirBnB były również pozytywne, mieszkaliśmy w typowym dużym amerykańskim domu razem z właścicielami: gospodyni zajmowała się częściowo wynajmem pokoi, a gospodarz był byłym żołnierzem; oboje bardzo mili.
In New York stieg der glückliche Adrian in das gemietete Auto: Dodge Charger ein und behauptete, dass er jetzt losfahren wurde. Unserer ersten Aufenthalt war in der ruhigen Stadt Charlottesville, wo wir uns den Campus von der University of Virginia anschauten. Er wurde in dem „Jeffersonian style” gebaut. Der President Thomas Jefferson beschäftigte sich nebenberuflich mit Architektur. In der Mitte des Campus haben wir ein Teil vom Berliner Mauer entdeckt (wir fühlten uns sofort ein wenig zuhause!) Unsere Erfahrungen mit AirBnB waren auch positiv: wir wohnten in einem großen amerikanischen Haus zusammen mit den Eigentumern: die Gastgeberin beschäftigte sich teilweise mit der Vermietung, der Gastgeber war ein ehemaligen Soldat: beide waren sehr nett.

Kolejnym przystankiem było jezioro Douglas w Tennessee. Nie było łatwo tam dotrzeć, ponieważ musieliśmy przejechać 300km przez największą burzę, jaką kiedykolwiek widziałam. Nad jeziorem Douglas powitał nas domek z tarasem z widokiem na jezioro., cisza i spokój. Wybraliśmy się do niedalekiego parku narodowego Smoky Mountains na krótki trekking a następnie w dłuższą przejażdżkę samochodową w poszukiwaniu wina. W Tennessee jest wiele tzw. “dry counties”, gdzie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu. Kolejnym przystankiem w Tennessee była fabryka Jacka Daniels’a. Obserwowaliśmy proces wytwarzania whiskey od początku do końca i poznaliśmy historię życia Jacka Daniel’a. Lynchburg w Tennessee, gdzie wytwarzany jest ten słynny bourbon, należy również do tzw. “dry counties” I Jacka można wyjątkowo kupić tylko w sklepie pamiątkowym przy fabryce (!).
Unserer nachster Aufenhalt war am Douglas See in Tennessee. Die Fahrt war nicht einfach, weil wir durch den größten Sturm, den ich im Leben gesehen habe, durchfahren mussten. Am Douglas See wartete auf uns ein schönes kleines Sommerhaus mit Blick auf den See. Wir wohnten in der Nähe des Smoky Mountains Nationalparks und wir machten dort einmal eine schöne Wanderung. Danach mussten wir noch lange nach Alkohol suchen, weil wir in sogenannten „dry country” wohnten, wo der Alkohol-Verkauf verboten ist. Als nächste besuchten wir Jack Daniel’s Fabrik in Lynchburg in Tennessee. Wir beobachteten dort den ganzen Whiskey-Fertigungsprozess und lernten viele Fakten vom Jack Daniel’s Leben. Die Stadt Lynchburg, wo diese berühmte Bourbon produziert wird, gehört auch zu dem „dry country”, und Alkohol darf man nur ausnahmeweise im Souvenirgeschäft bei der Fabrik kaufen.

Kolejny stan to spokojne Arkansas. Zatrzymaliśmy się na dwa dni w strzeżonej miejscowości, gdzie większość mieszkańców przeprowadzała się na emeryturę, a wejść do środka można było tylko za okazaniem przepustki. Przez dwa dni odpoczywaliśmy w domku nad jeziorem Ouachita, położonym pośrodku lasu, czytając, rozmawiając, pijąc wino i pływając w jeziorze i na kajakach. Spokojnie, nieśpiesznie poznając tą mniej popularną część Ameryki. Przyroda była tam piękna i dobrze odpoczęliśmy ale Arkansas naprawdę nadaje się dopiero na emeryturę:)
Po dwóch dniach w Arkansas szykowaliśmy się na Teksas!
Das nächste Bundesland in unserer Reise war Arkansas. Wir blieben zwei Tage in einer bewachten Wohnanlage, wo die Amerikaner am meistens für den Ruhestand sich zurückgezogen haben. Hineingehen durfte man nur mit einem speziellen Pass. Die nächste zwei Tage erholten wir uns und am Ouachita Lake, in einem im Wald gelegenen Haus. Wir lasen Bucher, schwammen im See, führen Kajak und tranken Wein. In Ruhe lernten wir diese wenig bekannte Amerika kennen. Obwohl die Natur in Arkansan schön ist und wir erholten uns gut, muss ich sagen, dass Arkansas ist gut erst für die Rente geeignet ist
Nach zwei Tagen bereiteten wir uns auf eine Reise nach Teksas vor!

 

 

 

New York, New York…

Naszą podróż wymyśliliśmy zastanawiając się co najbardziej chcielibyśmy zobaczyć w Stanach. Wyszło, że Nowy Jork, San Francisco oraz parki narodowe, czyli dość oddalone od siebie miejsca. Padł pomysł podróży samochodem, co bardzo mi się spodobało, trochę jako wyzwanie, trochę by zobaczyć tą mniej znaną Amerykę, a trochę w duchu Jacka Kerouaca.
Wir erfanden unsere Reise, als wir uns überlegten, was würden wir am liebsten in den USA sehen möchten. Die drei Orte: New York, San Francisco und die Nationalparks kamen vor allem in Frage. Alle liegen ziemlich weit voneinander entfernt. Dann kamen wir auf die Idee: warum nicht mit dem Auto fahren? Die Idee fanden wir beide toll: ein wenig als eine Herausforderung, ein wenig um diese weniger bekannte Amerika zu sehen und ein wenig im Geist von Jack Kerouac.

Zaczęliśmy podróż od Nowego Jorku, pierwsze miasto i od razu niesamowite wrażenie! Wszystko inne, wszystko wielkie, kolorowy tłum ludzi wszelkiej narodowości. Mieszkaliśmy na Brooklynie, biegając rankami w Prospect Parku, który nieformalnie dzieli Brooklyna na “białą” I “czarną” część. Mieliśmy to szczęście, że Adrian ma znajomych z pracy w Nowym Jorku i zostaliśmy zaproszeni na prawdziwe amerykańskie barbecue (z prawdziwymi klejącymi się marshmallows!)
Wir fingen unsere Reise in New York an, es war die erste Stadt und gleich waren wir sehr beeindruckt! Alles war anders als in Europa, alles groß, und so viele Menschen verschiedener Nationalitäten. Wir wohnten in Brooklyn, und wir joggten oft im nahgelegenen Prospect Park, der inoffiziel als eine Grenze zwischen “weißen” und “schwarzen” Brooklyn gilt. Wir hatten auch Glück, weil ein paar Bekannte von Adrian von der Arbeit in New Jork lebten und sie haben uns für eine echte amerikanische Barbecue eingeladen (mit amerikanischen gegrillten Süßigkeiten: Marshmallows!).

Najbardziej zapamiętałam z Nowego Jorku widok Manhattanu z mostu Brooklyńskiego, przejażdżkę rowerami miejskimi po Central Parku, obraz Fridy Khalo w Museum of Modern Arts, naszą codzienną poranną kawę w brooklyńskiej kawiarni, spacer po najnowszej “hipsterskiej” dzielnicy: Williamsburgu czy wieczorny widok z Top of the Rock na wieżowce Manhattanu.
Am meistens erinnere ich mich an die Manhattan-Aussicht von der Brooklyn Brücke aus, an eine Fahrrad-Fahrt durch den Central Park, an eine Malerei von Frida Kahlo in Museum of Modern Arts, an unseren täglichen Kaffee in einem Café in Brooklyn, an den Spaziergang durch den Stadtteil Williamsburg und auch an die Aussicht aus dem “Top of the Rock” Gebäude über die Wolkenkratzer von Manhattan.

Nowy Jork jest miastem, w którym ma się ochotę pomieszkać, chłonąć jego atmosferę, odwiedzać mniej znane miejsca, mieć swoje ulubione restauracje, uczestniczyć w tych wszystkich wydarzeniach, które się tam dzieją. Gdybym miała taką możliwość, pewnie bym nie odmówiła:P
New York ist eine Stadt, in welcher ich gerne leben würde. Die Atmosphäre geniessen, unbekannte Orte kennenzulernen, eigene Lieblingsrestaurants zu haben und an den kulturellen Ereignissen teilzunehmen. Hätte ich die Möglichkeit, würde ich wahrscheinlich nicht “nein”sagen.

Zwiedzaliśmy Nowy Jork nieśpiesznie, o ile nieśpiesznie można zwiedzać takie miasto. Czasem rezygnowaliśmy z jakiejś atrakcji, by więcej odpocząć. Wiele rzeczy zostało nam do zobaczenia i wiele restauracji do odwiedzenia. Poczuliśmy atmosferę miasta, ale pozostał przyjemny niedosyt, mam nadzieję na następny raz.
Wir haben New York gemächlich angegangen, wenn es überhaupt machbar ist, solche Stadt gemächlich zu besichtigen. Wir haben manchmal einfach auf verschiedene Sehenswürdigkeiten verzichtet um uns mehr zu erholen. Es ist viel noch offen geblieben, ich hoffe für das nächste Mal!

 

Berlin. Feels like home.

W marcu jak przystało na nieporządną polską rodzinę, zamiast pojechać na święta do domu, pojechaliśmy do Berlina. W jakimś znaczeniu jednak do domu… Brakowało nam tego miasta, chcieliśmy odwiedzić znajomych. Nie przewidzieliśmy, że większość wyjedzie… na Święta, jak my:)
Im März anstelle in den Osterferien nach Hause zu fahren, haben wir einen kleinen Ausflug nach Berlin gemacht. Aber andererseits fühlt sich Berlin doch für uns wie “zuhause” an… Wir haben die Stadt vermisst und wir wollten unsere Bekannte besuchen. Uns ist gar nicht aufgefallen, dass die meisten Freunde wegen den Osterferien auch unterwegs waren:P  

To był leniwy weekend, nawet dość sentymentalny, pełen spacerów po znajomych miejscach. Zaczeliśmy wizytą w świetnej baskijskiej restauracji na Kreuzbergu: Txokoa, w tej samej, w której zjedliśmy nasz ostatni obiad przed wyjazdem z Berlina. Pojechaliśmy na trening nad Tegelsee, tak jak kiedyś co tydzień. Poszliśmy do YamYama na Bimbimbaba (popularne danie koreańskie), kolejna berlińska tradycja. Pojechaliśmy też na przejażdżkę rowerami miejskimi do Tierparku.

Das war ein langsames Wochenende, sogar auch sentimental, voll mit den Spaziergängen durch die bekannte Orte. Wir begannen mit dem Besuch in einem sehr guten baskischen Restaurant im Stadtteil Kreuzberg, in demselbem, in dem wir das letzte Mitagessen vom unserem Umzug hatten. Wir joggten am Tegeler See entlang, wie wir damals das jede Woche gemacht haben. Wir gingen ins YamYam-Restaurant auf Bibimbap (eine populäre koreanische Mahlzeit)- unsere alte Gewonheit.

Berlin wydaje się być jest wiecznie w ruchu, pozytywna energia przyciąga kreatywnych ludzi a oni z kolei tworzą atmospferę miasta. Koło się zamyka. W niedzielę poszliśmy na wystawę do Amerika Haus, museum propagującego amerykańską kulturę (to tak w kontekście wyjazdu do Stanów:P), obejrzeliśmy fotografie Stephena Shore’a, słynnego fotografa, który przemierzał Stany w latach 70tych I 80tych, fotografując ludzi, miejsca i wydarzenia. Tego typu podroż czeka nas w czerwcu.
Die Stadt scheint sich ständig zu bewegen. Positive Energie lockt kreative Menschen und die sind ein Teil der bestimmten Atmosphere der Stadt. Der Kreis schliesst sich. Am Sonntag besuchten wir eine Ausstellung im Amerika Haus, in einem Museum, das die amerikanische Kultur verbreitet (auch teilweise wegen unserer Reise in die USA), Wir sahen uns eine Ausstellung der Fotografien von Stephen Shore an, einen bekannten amerikanischer Photographer, der in der 70-er und 80-er durch die USA reiste und fotografierte die Menschen, die Orte und die Ereignisse. Eine Reise in der Art möchten wir im Juni und Juli machen.

Pobyt w Berlinie zawsze daje mi najwięcej energii i inspiracji. Wracamy jednak zniecirpliwieni, pytając siebie nawzajem, kiedy tam wrócimy. Z drugiej strony dobrze jest mieć na co czekać, a czas spędzony w Stuttgarcie wykorzystujemy na lepsze poznanie Niemiec i okolicy:)
Der Aufenhalt in Berlin gibt mir immer viel Energie und Inspiration. Nach dem Rückkehr sind wir immer ungeduldig und fragen uns wann ziehen wir nach Berlin wieder. Andererseits ist die Zeit in Stuttgart für uns wichtig, diese Zeit nutzen wir um Deutschland und NAchbarländer besser kennen zu lernen.

 

 

 

 

Ski School in Nordtirol

W styczniu nadszedł w końcu wyczekany zimowy wyjazd na narty! Cel?- Austria! Zatrzymaliśmy się w Mayrhofen, w dolinie Zillertal w północnym Tyrolu. Przez cztery dni szkoliliśmy się w szkółce narciarskiej, co, muszę przyznać, więcej przyniosło Adrianowi niż mnie. Poprawę dało się jednak zauważyć, bo dość pewnie czuję się na czerwonych trasach, co do czarnych: zostałam od czasu do czasu zmuszona nimi zjeżdżać. Przeżyłam:)

Im Januar kam endlich die Zeit für unseren Skiurlaub! Wo?-nach Osterreich! Wir übernachteten in Mayrhofen im Zillertal, in Nordtirol. Für die vier Tage schulten wir uns in der Ski-Schule, was, wenn ich ehrlich sein will, mehr Adrian als mir gebracht hat. Doch aber verbesserte ich mich, weil ich mich jetzt sicher auf den roten Pisten fühle, und ich musste sogar ab und zu die schwarzen Piste runterfahren. Ich überlebte.

Porównując włoskie i austriackie warunki: w Austrii jest nowsza infrastruktura I bardziej zadbane szlaki, natomiast we Włoszech było słoneczniej i to włoskie jedzenie…
Codziennie po jeździe chodziliśmy do sauny. Sauna na sposób niemiecki to moje odkrycie! Normalnie cały pobyt powinien trwać około trzech godzin, po każdej wizycie w saunie – zimny prysznic plus wejście do basenu z lodowatą wodą, a potem relaks na leżaku. I tak trzy razy. Dodatkowo małe smaczki: peeling z cukru lub soli, latem faza relaksu na zewnątrz, sauna sucha z aromatami. Po takiej wizycie człowiek czuje się jak nowonarodzony!
Wenn ich den italienischen und den österreichischen Ski-Urlaub vergleiche, muss ich zugeben, dass es in Österreich eine neuere Infrastruktur und besser gepflegte Pisten gibt, in Italien gab es mehr Sonne und das italienische Essen hat keine Konkurrenz. Wir gingen auch jeden Tag in die Sauna. Die Sauna auf die deutsche Weise das ist meine neue Entdeckung! Der ganze Aufenthalt soll ungefähr drei Stunden dauern, nach jedem Saunagang sollte man unter die kalte Dusche gehen und dann ins eiskalten Bad. Naher soll man sich auf dem Liegestuhl entspannen. Und so drei mal. Es gibt auch verschiedene zusatzliche Moglichkeiten: Zucker- oder Salz-Peeling, die Entspannung an der frischen Luft, trockene Sauna mit Aromas. Nach dem richtigen Besuch in der Sauna fuhle ich mich wie neugeboren!

Ostatniego dnia wybraliśmy się na lodowiec Hintertux! To był najlepszy dzień. Piękne widoki, wysokość powyżej 3000 m n.p.m., szerokie na kilkaset metrów stoki, gdzieniegdzie widoczny prawdziwy lodowiec. Po zimowym urlopie zawsze mamy mnóstwo energii i już planujemy kolejny wyjazd!

An dem letzten Tag besuchten wir Hintertux Glatscher. Das war der beste Tag. Es war sehr sonnig, der schöne Ausblick auf der Höhe ober 3000 m n.p.m. und dazu noch die ein paar hundert Meter breite Pisten. Nach dem Skiurlaub haben wir immer viel Energie und planen schon wieder die nächte Reise!

 

 

 

The Google company from inside out and the Ai Weiwei story.

Lubię jesienno-zimowy Londyn. Mam wrażenie, że zimna, deszczowa aura temu miastu w ogóle nie odejmuje uroku. Jeśli się choć trochę poszuka, w Londynie nigdy nie można się nudzić!
Ich mag London besonders im Herbst und im Winter. Ich habe den Eindruck, dass es der Atmosphäre der Stadt nicht schadet , wenn es draußen grau oder nass ist. Wenn man sich nur ein wenig bemüht, dann wird man sich in London nie langweilen!  

W grudniowy weekend odwiedziłam Olę w Londynie. Od razu po przyjeździe zabrała mnie do swojej firmy (wejść można tylko ze specjalną przepustką). Zdjęć wnętrzom nie można było robić, natomiast siedziba Google od środka wygląda interesująco, trochę jak… duże przedszkole dla dużych dzieci: bardzo zdolnych dzieci. Są pokoje relaksu, dobrze zaopatrzona kuchnia, zabawki (od tych kreatywnych po stojące duże pandy). Ola mówiła o “życiu w świecie Google”. Pracownikom w firmie jest na tyle dobrze, że nierzadko zostają z własnej woli po godzinach, bo w firmie jest po prostu fajnie!
Kolejnego dnia odwiedziłyśmy Camdon Market, klimatyczne miejsce gdzie sprzedawane są wyroby ręczne, kiczowate ubrania, street food i gdzie zlokalizowany jest jeden z najbardziej psychodelicznych sklepów: Cyberdog. Sprzedawcy w Cyberdogu wyglądają jak z przyszłości, a kupić można m.in odblaskowe soczewki do oczu, odblaskowe ubrania i wszelkie gadżety erotyczne.

An einem Wochenende im Dezember besuchte ich Ola in London. Gleich nach der Ankunft nahm sie mich in ihre Firma mit (man braucht dafür einen speziellen Passierschein). Man durfte dort keine Fotos nicht machen, aber ich muss sagen, dass Google-Gesellschaft von innen beeindruckend ist, ein wenig wie… ein großer Kindergarten für Erwachsene, sehr kreative und gelehrige Erwachsene. Es gibt Raume zum Entspannen, es gibt eine gut ausgestattete Küche, es gibt überall Spielzeuge (manche sind echt kreativ und manche sind das z.B. große Pandas). Ola erzählte über das Leben in der sogenannten“Google Welt”. Es ist bei der Arbeit ganz gemütlich und interessant, dass man keine Lust hat um nach Hause zu gehen und die Mitarbeiter bleiben auch oft gerne länger.
Am nächsten Tag gingen wir auf den Camden Market, einen Ort mit Atmosphäre, wo man handgemachten Schmuck, kitschige Kleidung aber auch leckeres Essen kaufen kann. Es gibt dort auch ein bekannten psychedelisches Geschäft: Cyberdog. Die Verkäufer sehen wie aus der Zukunft aus, und zum Kaufen gibt z.B. reflektierende Kontaktlinse oder Kleidung und erotische Spielzuege.

Sobotni wieczór upłynął nam w Royal Academy of Arts na wystawie Ai Weiwei’a. Ten chiński artysta, zaangażowany politycznie, krytykujący chiński rząd, jest w swoim kraju prześladowany przez władze. Dzięki swojemu talentowi prostego przedstawiania problemów historycznych i społecznych w swoich instalacjach, zyskał rozgłos na całym świecie. Na wystawie w Royal Academy of Arts w sobotę o 21 było tak ciasno, że trzeba było ciągle uważać jak się chodzi. Wystawa zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Pobyt krótki ale intensywny. Fascynujące miasto, ale przede wszystkim świetne towarzystwo!

Den Abend verbrachten wir in der Royal Academy of Arts, wo es eine Austellung von dem berühmten chineschischen Konzeptkünstler Ai Weiwei gab. Er engagiert sich politisch und kritisiert seine Regierung, deswegen wurde er von der chinesischen Polizei und von dem Regierung verfolgt. Dank seines großen Talent wurde er weltweit bekannt. Er kann ganz zutreffend die historische und soziologische Ereignisse in seinen Werken vorstellen. Bei der Ausstellung am Samstag um 9 Uhr abends war es so eng wegen der zahlreichen Zuschauern, dass man richtig aufpassen musste. Diese Ausstellung fand ich wirklich beeindruckend.
Der Aufenthalt war kurz aber sehr intensiv. Vor allem konnte ich eine sehr gute Gesellschaft geniesen!

 

 

 

 

 

« Older posts

© 2017 Unterwegs

Theme by Anders NorenUp ↑