Unterwegs

The road goes ever on and on

From Lake Douglas in Virginia, trough Jack Daniel’s factory in Tennessee till peaceful Ouachita National Forest in Arkansas.

W Nowym Jorku zadowolony Adrian wsiadł do wynajętego dodga chargera i stwierdził, że on prowadzi:) Pierwszym przystankiem było spokojne Charlottesville w Virginii, gdzie zwiedziliśmy campus University of Virginia, zbudowany w oryginalnym jeffersonowskim stylu (prezydent Thomas Jefferson zajmował się również amatorsko architekturą). Pośrodku kampusu znaleźliśmy kawałek muru berlińskiego (poczuliśmy się swojsko, gdy go zobaczyliśmy!). Nasze doświadczenia z AirBnB były również pozytywne, mieszkaliśmy w typowym dużym amerykańskim domu razem z właścicielami: gospodyni zajmowała się częściowo wynajmem pokoi na a gospodarz był byłym żołnierzem; oboje bardzo mili.
In New York stieg der glückliche Adrian in das gemietete Auto: Dodge Charger ein und behauptete, dass er jetzt losfahren wurde. Unserer ersten Aufenthalt war in der ruhigen Stadt Charlottesville, wo wir uns den Campus von der University of Virginia anschauten. Er wurde in dem „Jeffersonian style” gebaut. Der President Thomas Jefferson beschaftigte sich nebenberuflich mit Architektur. In der Mitte des Campus haben wir ein Teil vom Berliner Mauer entdeckt (wir fühlten uns sofort ein wenig zuhause!) Unsere Erfahrungen mit AirBnB waren auch positiv: wir wohnten in einem großen amerikanischen Haus zusammen mit den Eigentumern: die Gastgeberin beschäftigte sich teilweise mit der Vermietung, der Gastgeber war ein ehemaligen Soldat: beide waren sehr nett.

Kolejnym przystankiem było jezioro Douglas w Tennessee. Nie było łatwo tam dotrzeć, ponieważ musieliśmy przejechać 300km przez największą burzę, jaką kiedykolwiek widziałam. Nad jeziorem Douglas powitał nas domek z tarasem z widokiem na jezioro., cisza i spokój. Wybraliśmy się do niedalekiego parku narodowego Smoky Mountains na krótki trekking a następnie w dłuższą przejażdżkę samochodową w poszukiwaniu wina. W Tennessee jest wiele tzw. “dry counties”, gdzie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu. Kolejnym przystankiem w Tennessee była fabryka Jacka Daniels’a. Obserwowaliśmy proces wytwarzania whiskey od początku do końca i poznaliśmy historię życia Jacka Daniel’a. Lynchburg w Tennessee, gdzie wytwarzany jest ten słynny bourbon, należy również do tzw. “dry counties” I Jacka można wyjątkowo kupić tylko w sklepie pamiątkowym przy fabryce (!).
Unserer nachster Aufenhalt war am Douglas See in Tennessee. Die Fahrt war nicht einfach, weil wir durch den größten Sturm, den ich im Leben gesehen habe, durchfahren mussten. Am Douglas See wartete auf uns ein schönes kleines Sommerhaus mit Blick auf den See. Wir wohnten in der Nähe des Smoky Mountains Nationalparks und wir machten dort einmal eine schöne Wanderung. Danach mussten wir noch lange nach Alkohol suchen, weil wir in sogenannten „dry country” wohnten, wo der Alkohol-Verkauf verboten ist. Als nächste besuchten wir Jack Daniel’s Fabrik in Lynchburg in Tennessee. Wir beobachteten dort den ganzen Whiskey-Fertigungsprozess und lernten viele Fakten vom Jack Daniel’s Leben. Die Stadt Lynchburg, wo diese berühmte Bourbon produziert wird, gehört auch zu dem „dry country”, und Alkohol darf man nur ausnahmeweise im Souvenirgeschäft bei der Fabrik kaufen.

Kolejny stan to spokojne Arkansas. Zatrzymaliśmy się na dwa dni w strzeżonej miejscowości, gdzie większość mieszkańców przeprowadzała się na emeryturę, a wejść do środka można było tylko za okazaniem przepustki. Przez dwa dni odpoczywaliśmy w domku nad jeziorem Ouachita, położonym pośrodku lasu, czytając, rozmawiając, pijąc wino i pływając w jeziorze i na kajakach. Spokojnie, nieśpiesznie poznając tą mniej popularną część Ameryki. Przyroda była tam piękna i dobrze odpoczęliśmy ale Arkansas naprawdę nadaje się dopiero na emeryturę:)
Po dwóch dniach w Arkansas szykowaliśmy się na Teksas!
Das nachste Bundesland in unserer Reise war Arkansas. Wir blieben zwei Tage in einer bewachten Wohnanlage, wo die Amerikaner am meistens für den Ruhestand sich zurückgezogen haben. Hineingehen durfte man nur mit einem speziellen Pass. Die nächste zwei Tage erholten wir uns und am Ouachita Lake, in einem im Wald gelegenen Haus. Wir lasen Bucher, schwammen im See, fuhren Kajak und tranken Wein. In Ruhe lernten wir diese wenig bekannte Amerika kennen. Obwohl die Natur in Arkansan schön ist und wir erholten uns gut, muss ich sagen, dass Arkansas ist gut erst fur die Rente geeignet ist
Nach zwei Tagen bereiteten wir uns auf eine Reise nach Teksas vor!

 

 

 

New York, New York…

Naszą podróż wymyśliliśmy zastanawiając się co najbardziej chcielibyśmy zobaczyć w Stanach. Wyszło, że Nowy Jork, San Francisco oraz parki narodowe, czyli dość oddalone od siebie miejsca. Padł pomysł podróży samochodem, co bardzo mi się spodobało, trochę jako wyzwanie, trochę by zobaczyć tą mniej znaną Amerykę.
Wir erfanden unsere Reise, als wir uns überlegten, was würden wir am liebsten in den USA sehen möchten. Die drei Orte: New York, San Francisco und die Nationalparks kamen vor allem in Frage. Alle liegen ziemlich weit voneinander entfernt. Dann kamen wir auf die Idee: warum nicht mit dem Auto fahren? Die Idee fanden wir beide toll: ein wenig als eine Herausforderung, ein wenig um diese weniger bekannte Amerika zu sehen und ein wenig im Geist von Jack Kerouac., a trochę w duchu Jacka Kerouaca.

Zaczęliśmy podróż od Nowego Jorku, pierwsze miasto i od razu niesamowite wrażenie! Wszystko inne, wszystko wielkie, kolorowy tłum ludzi wszelkiej narodowości. Mieszkaliśmy na Brooklynie, biegając rankami w Prospect Parku, który nieformalnie dzieli Brooklyna na “białą” I “czarną” część. Mieliśmy to szczęście, że Adrian ma znajomych z pracy w Nowym Jorku i zostaliśmy zaproszeni na prawdziwe amerykańskie barbecue (z prawdziwymi klejącymi się marshmallows!)
Wir fingen unsere Reise in New York an, es war die erste Stadt und gleich waren wir sehr beeindruckt! Alles war anders als in Europa, alles groß, und so viele Menschen verschiedener Nationalitäten. Wir wohnten in Brooklyn, und wir joggten oft im nahgelegenen Prospect Park, der inoffiziel als eine Grenze zwischen “weißen” und “schwarzen” Brooklyn gilt. Wir hatten auch Glück, weil ein paar Bekannte von Adrian von der Arbeit in New Jork lebten und sie haben uns für eine echte amerikanische Barbecue eingeladen (mit amerikanischen gegrillten Süßigkeiten: Marshmallows!).

Najbardziej zapamiętałam z Nowego Jorku widok Manhattanu z mostu Brooklyńskiego, przejażdżkę rowerami miejskimi po Central Parku, obraz Fridy Khalo w Museum of Modern Arts, naszą codzienną poranną kawę w brooklyńskiej kawiarni, spacer po najnowszej “hipsterskiej” dzielnicy: Williamsburgu czy wieczorny widok z Top of the Rock na wieżowce Manhattanu.
Am meistens erinnere ich mich an die Manhattan-Aussicht von der Brooklyn Brücke aus, an eine Fahrrad-Fahrt durch den Central Park, an eine Malerei von Frida Kahlo in Museum of Modern Arts, an unseren täglichen Kaffee in einem Café in Brooklyn, an den Spaziergang durch den Stadtteil Williamsburg und auch an die Aussicht aus dem “Top of the Rock” Gebäude über die Wolkenkratzer von Manhattan.

Nowy Jork jest miastem, w którym ma się ochotę pomieszkać, chłonąć jego atmosferę, odwiedzać mniej znane miejsca, mieć swoje ulubione restauracje, uczesniczyć w tych wszystkich wydarzeniach, które się tam dzieją. Gdybym miała taką możliwość, pewnie bym nie odmówiła:P
New York ist eine Stadt, in welcher ich gerne leben würde. Die Atmosphäre geniessen, unbekannte Orte kennenzulernen, eigene Lieblingsrest Restaurants zu haben und an den kulturellen Ereignissen teilzunehmen. Hätte ich die Möglichkeit, würde ich wahrscheinlich nicht “nein”sagen.

Zwiedzaliśmy Nowy Jork nieśpiesznie, o ile nieśpiesznie można zwiedzać takie miasto. Czasem rezygnowaliśmy z jakiejś atrakcji, by więcej odpocząć. Wiele rzeczy zostało nam do zobaczenia i wiele restauracji do odwiedzenia. Poczuliśmy atmospferę miasta, ale pozostał przyjemny niedosyt, mam nadzieję na następny raz.
Wir haben New York gemächlich angegangen, wenn es überhaupt machbar ist, solche Stadt gemächlich zu besichtigen. Wir haben manchmal einfach auf verschiedene Sehenswürdigkeiten verzichtet um uns mehr zu erholen. Es ist viel noch offen geblieben, ich hoffe für das nächste Mal!

 

Berlin. Feels like home.

W marcu jak przystało na nieporządną polską rodzinę, zamiast pojechać na święta do domu, pojechaliśmy do Berlina. W jakimś znaczeniu jednak do domu… Brakowało nam tego miasta, chcieliśmy odwiedzić znajomych. Nie przewidzieliśmy, że większość wyjedzie… na Święta, jak my:)
Im März anstelle in den Osterferien nach Hause zu fahren, haben wir einen kleinen Ausflug nach Berlin gemacht. Aber andererseits fühlt sich Berlin doch für uns wie “zuhause” an… Wir haben die Stadt vermisst und wir wollten unsere Bekannte besuchen. Uns ist gar nicht aufgefallen, dass die meisten Freunde wegen den Osterferien auch unterwegs waren:P  

To był leniwy weekend, nawet dość sentymentalny, pełen spacerów po znajomych miejscach. Zaczeliśmy wizytą w świetnej baskijskiej restauracji na Kreuzbergu: Txokoa, w tej samej, w której zjedliśmy nasz ostatni obiad przed wyjazdem z Berlina. Pojechaliśmy na trening nad Tegelsee, tak jak kiedyś co tydzień. Poszliśmy do YamYama na Bimbimbaba (popularne danie koreańskie), kolejna berlińska tradycja. Pojechaliśmy też na przejażdżkę rowerami miejskimi do Tierparku.

Das war ein langsames Wochenende, sogar auch sentimental, voll mit den Spaziergängen durch die bekannte Orte. Wir begannen mit dem Besuch in einem sehr guten baskischen Restaurant im Stadtteil Kreuzberg, in demselbem, in dem wir das letzte Mitagessen vom unserem Umzug hatten. Wir joggten am Tegeler See entlang, wie wir damals das jede Woche gemacht haben. Wir gingen ins YamYam-Restaurant auf Bibimbap (eine populäre koreanische Mahlzeit)- unsere alte Gewonheit.

Berlin wydaje się być jest wiecznie w ruchu, pozytywna energia przyciąga kreatywnych ludzi a oni z kolei tworzą atmospferę miasta. Koło się zamyka. W niedzielę poszliśmy na wystawę do Amerika Haus, museum propagującego amerykańską kulturę (to tak w kontekście wyjazdu do Stanów:P), obejrzeliśmy fotografie Stephena Shore’a, słynnego fotografa, który przemierzał Stany w latach 70tych I 80tych, fotografując ludzi, miejsca i wydarzenia. Tego typu podroż czeka nas w czerwcu.
Die Stadt scheint sich ständig zu bewegen. Positive Energie lockt kreative Menschen und die sind ein Teil der bestimmten Atmosphere der Stadt. Der Kreis schliesst sich. Am Sonntag besuchten wir eine Ausstellung im Amerika Haus, in einem Museum, das die amerikanische Kultur verbreitet (auch teilweise wegen unserer Reise in die USA), Wir sahen uns eine Ausstellung der Fotografien von Stephen Shore an, einen bekannten amerikanischer Photographer, der in der 70-er und 80-er durch die USA reiste und fotografierte die Menschen, die Orte und die Ereignisse. Eine Reise in der Art möchten wir im Juni und Juli machen.

Pobyt w Berlinie zawsze daje mi najwięcej energii i inspiracji. Wracamy jednak zniecirpliwieni, pytając siebie nawzajem, kiedy tam wrócimy. Z drugiej strony dobrze jest mieć na co czekać, a czas spędzony w Stuttgarcie wykorzystujemy na lepsze poznanie Niemiec i okolicy:)
Der Aufenhalt in Berlin gibt mir immer viel Energie und Inspiration. Nach dem Rückkehr sind wir immer ungeduldig und fragen uns wann ziehen wir nach Berlin wieder. Andererseits ist die Zeit in Stuttgart für uns wichtig, diese Zeit nutzen wir um Deutschland und NAchbarländer besser kennen zu lernen.

 

 

 

 

Ski School in Nordtirol

W styczniu nadszedł w końcu wyczekany zimowy wyjazd na narty! Cel?- Austria! Zatrzymaliśmy się w Mayrhofen, w dolinie Zillertal w północnym Tyrolu. Przez cztery dni szkoliliśmy się w szkółce narciarskiej, co, muszę przyznać, więcej przyniosło Adrianowi niż mnie. Poprawę dało się jednak zauważyć, bo dość pewnie czuję się na czerwonych trasach, co do czarnych: zostałam od czasu do czasu zmuszona nimi zjeżdżać. Przeżyłam:)

Im Januar kam endlich die Zeit für unseren Skiurlaub! Wo?-nach Osterreich! Wir übernachteten in Mayrhofen im Zillertal, in Nordtirol. Für die vier Tage schulten wir uns in der Ski-Schule, was, wenn ich ehrlich sein will, mehr Adrian als mir gebracht hat. Doch aber verbesserte ich mich, weil ich mich jetzt sicher auf den roten Pisten fühle, und ich musste sogar ab und zu die schwarzen Piste runterfahren. Ich überlebte.

Porównując włoskie i austriackie warunki: w Austrii jest nowsza infrastruktura I bardziej zadbane szlaki, natomiast we Włoszech było słoneczniej i to włoskie jedzenie…
Codziennie po jeździe chodziliśmy do sauny. Sauna na sposób niemiecki to moje odkrycie! Normalnie cały pobyt powinien trwać około trzech godzin, po każdej wizycie w saunie – zimny prysznic plus wejście do basenu z lodowatą wodą, a potem relaks na leżaku. I tak trzy razy. Dodatkowo małe smaczki: peeling z cukru lub soli, latem faza relaksu na zewnątrz, sauna sucha z aromatami. Po takiej wizycie człowiek czuje się jak nowonarodzony!
Wenn ich den italienischen und den österreichischen Ski-Urlaub vergleiche, muss ich zugeben, dass es in Österreich eine neuere Infrastruktur und besser gepflegte Pisten gibt, in Italien gab es mehr Sonne und das italienische Essen hat keine Konkurrenz. Wir gingen auch jeden Tag in die Sauna. Die Sauna auf die deutsche Weise das ist meine neue Entdeckung! Der ganze Aufenthalt soll ungefähr drei Stunden dauern, nach jedem Saunagang sollte man unter die kalte Dusche gehen und dann ins eiskalten Bad. Naher soll man sich auf dem Liegestuhl entspannen. Und so drei mal. Es gibt auch verschiedene zusatzliche Moglichkeiten: Zucker- oder Salz-Peeling, die Entspannung an der frischen Luft, trockene Sauna mit Aromas. Nach dem richtigen Besuch in der Sauna fuhle ich mich wie neugeboren!

Ostatniego dnia wybraliśmy się na lodowiec Hintertux! To był najlepszy dzień. Piękne widoki, wysokość powyżej 3000 m n.p.m., szerokie na kilkaset metrów stoki, gdzieniegdzie widoczny prawdziwy lodowiec. Po zimowym urlopie zawsze mamy mnóstwo energii i już planujemy kolejny wyjazd!

An dem letzten Tag besuchten wir Hintertux Glatscher. Das war der beste Tag. Es war sehr sonnig, der schöne Ausblick auf der Höhe ober 3000 m n.p.m. und dazu noch die ein paar hundert Meter breite Pisten. Nach dem Skiurlaub haben wir immer viel Energie und planen schon wieder die nächte Reise!

 

 

 

The Google company from inside out and the Ai Weiwei story.

Lubię jesienno-zimowy Londyn. Mam wrażenie, że zimna, deszczowa aura temu miastu w ogóle nie odejmuje uroku. Jeśli się choć trochę poszuka, w Londynie nigdy nie można się nudzić!
Ich mag London besonders im Herbst und im Winter. Ich habe den Eindruck, dass es der Atmosphäre der Stadt nicht schadet , wenn es draußen grau oder nass ist. Wenn man sich nur ein wenig bemüht, dann wird man sich in London nie langweilen!  

W grudniowy weekend odwiedziłam Olę w Londynie. Od razu po przyjeździe zabrała mnie do swojej firmy (wejść można tylko ze specjalną przepustką). Zdjęć wnętrzom nie można było robić, natomiast siedziba Google od środka wygląda interesująco, trochę jak… duże przedszkole dla dużych dzieci: bardzo zdolnych dzieci. Są pokoje relaksu, dobrze zaopatrzona kuchnia, zabawki (od tych kreatywnych po stojące duże pandy). Ola mówiła o “życiu w świecie Google”. Pracownikom w firmie jest na tyle dobrze, że nierzadko zostają z własnej woli po godzinach, bo w firmie jest po prostu fajnie!
Kolejnego dnia odwiedziłyśmy Camdon Market, klimatyczne miejsce gdzie sprzedawane są wyroby ręczne, kiczowate ubrania, street food i gdzie zlokalizowany jest jeden z najbardziej psychodelicznych sklepów: Cyberdog. Sprzedawcy w Cyberdogu wyglądają jak z przyszłości, a kupić można m.in odblaskowe soczewki do oczu, odblaskowe ubrania i wszelkie gadżety erotyczne.

An einem Wochenende im Dezember besuchte ich Ola in London. Gleich nach der Ankunft nahm sie mich in ihre Firma mit (man braucht dafür einen speziellen Passierschein). Man durfte dort keine Fotos nicht machen, aber ich muss sagen, dass Google-Gesellschaft von innen beeindruckend ist, ein wenig wie… ein großer Kindergarten für Erwachsene, sehr kreative und gelehrige Erwachsene. Es gibt Raume zum Entspannen, es gibt eine gut ausgestattete Küche, es gibt überall Spielzeuge (manche sind echt kreativ und manche sind das z.B. große Pandas). Ola erzählte über das Leben in der sogenannten“Google Welt”. Es ist bei der Arbeit ganz gemütlich und interessant, dass man keine Lust hat um nach Hause zu gehen und die Mitarbeiter bleiben auch oft gerne länger.
Am nächsten Tag gingen wir auf den Camden Market, einen Ort mit Atmosphäre, wo man handgemachten Schmuck, kitschige Kleidung aber auch leckeres Essen kaufen kann. Es gibt dort auch ein bekannten psychedelisches Geschäft: Cyberdog. Die Verkäufer sehen wie aus der Zukunft aus, und zum Kaufen gibt z.B. reflektierende Kontaktlinse oder Kleidung und erotische Spielzuege.

Sobotni wieczór upłynął nam w Royal Academy of Arts na wystawie Ai Weiwei’a. Ten chiński artysta, zaangażowany politycznie, krytykujący chiński rząd, jest w swoim kraju prześladowany przez władze. Dzięki swojemu talentowi prostego przedstawiania problemów historycznych i społecznych w swoich instalacjach, zyskał rozgłos na całym świecie. Na wystawie w Royal Academy of Arts w sobotę o 21 było tak ciasno, że trzeba było ciągle uważać jak się chodzi. Wystawa zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Pobyt krótki ale intensywny. Fascynujące miasto, ale przede wszystkim świetne towarzystwo!

Den Abend verbrachten wir in der Royal Academy of Arts, wo es eine Austellung von dem berühmten chineschischen Konzeptkünstler Ai Weiwei gab. Er engagiert sich politisch und kritisiert seine Regierung, deswegen wurde er von der chinesischen Polizei und von dem Regierung verfolgt. Dank seines großen Talent wurde er weltweit bekannt. Er kann ganz zutreffend die historische und soziologische Ereignisse in seinen Werken vorstellen. Bei der Ausstellung am Samstag um 9 Uhr abends war es so eng wegen der zahlreichen Zuschauern, dass man richtig aufpassen musste. Diese Ausstellung fand ich wirklich beeindruckend.
Der Aufenthalt war kurz aber sehr intensiv. Vor allem konnte ich eine sehr gute Gesellschaft geniesen!

 

 

 

 

 

Three Mexican cities.

 

W części trzeciej ruszyliśmy poznawać Meksyk. Zaczęliśmy od stolicy, która była inna od jakiegokolwiek znanego mi miasta. To czego się nie spodziewaliśmy to mnogość wydarzeń kulturalnych oraz ilość ludzi na ulicy . Trzy rzeczy, które najbardziej zapamiętałam z wizyty w Mexico City to ciągnące się kilometrami za miastem slumsy, to cisza i groza panująca w jednych z największych ruin Majów –Theotihuacan oraz wizyta w Muzeum Fridy Khalo, bardzo interesująca i rozczarowująca zarazem, ponieważ praktycznie nie było w nim obrazów Fridy!

In dem dritten Teil der Reise gingen wir los um das Land kennen zu lernen. Wir fangten in Mexico City an, die Stad war sehr unterschiedlich von allem was ich kannte. Das was wir nicht erwarteten, das waren die zahlreiche Kunstveranstaltungen und die Menschenmenge aud den Strassen. Die drei Sachen die ich in Errinerung behalte das sind die kilometerlange Slums in den Vorstadten, die Stille in den Maya Ruinen Theotutican, und das Museum von Frida Khalo, wo eigentlich fast keine Melereien von ihr gab!

Mieliśmy też duże szczęście być w Meksyku w tym samym czasie kiedy odbywał się międzynarodowy festiwal kulturalny Cervantino. W klimatycznym, pięknie położonym kolonialnym mieście Guanajuato można było uczestniczyć w wielu wydarzeniach: koncerty muzyki klasycznej, wystawy, filmy, wieczorne koncerty w plenerze, goście z całego kontynentu i nie tylko. Samo miasto jest przepięknie, położone na wysokości ponad 2000 mn.p.m, założone przed hiszpańskich kolonizatorów, z widocznymi wpływami europejskimi -szczególnie na starówce.

Wir hatten das Glück, dass in der gleichen Zeit, fand das beruhmte kulturelle Festival Cervantino stattfand. In der geographisch wunderschön gelegenen Stadt Guanajuato könnte man die zahlreiche Veranstaltungen besuchen. Es gab Konzerte mit klassischer Musik, Ausstellungen, Filme und Diskussionen. Man konnte die Teilnehmer aus ganz Lateinamerika erkennen. Die Stadt wird als eine von den schönsten Städten Mexikos betrachtet genannt. Sie liegt auf einer Höhe von 2000 Metern über dem Meeresspiegel und hat eine ganz besondere eigenartige Atmosphere wegen der kolonialen Architektur und auch zahlreicher Studenten.

 

Wyjazd zakończyliśmy wizytą w San Miguel de Allende, jednym z najbardziej klimatycznych meksykańskich miasteczek, które widziałam. Zaopatrzyliśmy się w prezenty z wyjazdu w formie zapasów produkowanej w pobliskiej fabryce Tequili, spędziliśmy ostatnie, słoneczne popołudnie w ciepłym Meksyku i udaliśmy się w kierunku Mexico City, skąd wracaliśmy już do Europy.

Unseren Aufenthalt in Mexiko beendeten wir mit dem Besuch in San Miguel de Allende. Wir kauften dort ein paar Tequila Flaschen aus einer lokalen Fabrik als Geschenke und verbrachten den letzten sonnigen Nachmittag in Mexico. Am nächsten Tag hatten wir schon einen Rückflug nach Europa. Die ganze Reise war she vielfaltig verschiedenartig, in vielen Momenten uberraschend und interesant wie eine gute Reise sein sollte. Man kann aber so ein grosses Land nicht in 2 Wochen grundlich kennen lernen, es bleibt die Lust auf mehr, vor Allem die atlantische Kuste und Oxaca-Bundesland. Das werden unsere Reiseziele für die Zukunft!

Mexico – here we come!

Na październik zaplanowaliśmy naszą wielką podróż do Meksyku! Dla mnie pierwsza podróż poza Europę! Pomimo, iż w kierunkach podróży ostatnio króluje Azja, mnie zawsze ciągnęła bardziej Ameryka Łacińska . Gdybym jeszcze troche hiszpańskiego znała..:P Podróż rozłożyliśmy na kilka etapów: 1. Plaża i książki, czyli nicnierobienie, 2.Nowa aktywność, 3. Poznajemy Meksyk.

Für Oktober haben wir unsere große Reise nach Mexiko geplant. Für mich war das die erste Reise auf einen anderen Kontinent! Obwohl in der letzten Zeit Asien als Tourismusziel sehr bekannt geworden ist, uns interessiert vor allem Lateinamerika. Nur Schade dass wir kein Spanich können… Wir unterrteilten die Reise in drei Etappen: Teil 1: Strand und Bücher lesen also “nichts machen”, Teil 2: Etwas neues lernen und der Teil 3: Mexico kennen lernen.

Wylądowaliśmy w Cancun, jeszcze tego samego dnia popłynęliśmy na malutką i spokojną wysepkę Isla Mujeres, gdzie zajmowaliśmy się leżeniem na plaży, czytaniem książek, jeżdżeniem po wyspie golfowym kartem, próbowaniem meksykańskiej kuchni oraz najlepszych drinków (królowała Margerita). Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby odpocząć, już trzeciego dnia wybraliśmy się oglądać ruiny Azteków w Chitchen Itza. Miejsce bardzo imponujące, zapada w pamięć głównie poprzez monumentalność budynków oraz okrucieństwo tamtejszych obyczajów. Ofiary z żywych osób czy Ullamaliztli: gra w piłkę, bez użycia rąk lub nóg. Przegrane drużyny często musiały wyznaczyć zawodników, których składano potem w ofierze. Do ruin dojechaliśmy wynajętym samochodem. Co nas zaskoczyło na odcinku 100 km spotkaliśmy zaledwie kilka samochodów, a była to główna autostrada półwyspu Jukatan.

Wir landeten in Cancun und an demselben Tag gingen wir auf einer kleinen Insel – Isla Mujeres schwimmen. Dort erholten wir uns erst einmal von ganzem Hohzeit Stress: wir probierten die mexikanische Küche, wir fuhren mit dem Golf-Cart durch die Insel, wir lasen Bücher am Strand und genossen einfach die Sonne. Schon am dritten Tag fuhren wir nach Chichen Itza um die berühmte aztekischen Ruinen zu besichtigen. Sie waren sehr beeindruckend! Vor allem die größe von den Gebäuden und auch die grausame Gewohnheiten wie das Ullamaliztli – Spiel. In Spiel sollten die beide Teams mit dem Ball spielen und dufrten die Hände oder die Fuße nicht benutzen. Die Mannschaft, die verloren hatte sollte leider einen Spieler zum Opfer bringen. Nach Chichen Itza fuhrten wir mit einem gemieteten Auto, was interresant war: auf der 100-km Strecke sahen wir nur ein paar Autos, obwohl es die Hauptautobahn von der Yucatan-Halbinsel war.

IMG_1631

Następne dni spędziliśmy na wyspie Cozumel, gdzie uczestniczyliśmy w kilkudniowym kursie nurkowania. Zawsze wydawało mi się, że nurkowanie to prosta umiejętność, której za bardzo nie trzeba się uczyć, wszak połowa turystów w Egipcie z łatwościa nurkuje. Okazało się oczywiście coś odwrotnego. Przezwyciężenie strachu przed zdjęciem maski głeboko pod wodą oraz opanowanie w każdym momencie (nie wolno się nigdy zbyt szybko wynurzać) to była lekcja pokory. Warto było jednak powalczyć dla przepięknych podwodnych widoków rafy koralowej.

Die folgende nächste paar Tage verbrachten wir auf der Insel Cozumel. Dort nahmen wir an einem Tauchkurs teil. Ich hatte immer die Vorstellung, dass Tauchen ziemlich einfach wäre, denn viele Touristen machen das nach einem kurzen Einarbeitung in Egypten. Ich lag aber ganz falsch. Die Angst um die Tauchmaske im Wasser abnehmen und die dazu notwendige Selbstbeherrschung, das war eine Lektion für mich. Es hat sich aber gelohnt, weil wir die wunderbare karibische Korallenriff gesehen haben. Und ganz tief unter Wasser, was mich wunderte, sah man meist die gelbe und violette Farben, es war nicht so vielfarbig wie in den Touristenkatalogen.

Just married:)

Po własnym ślubie zaczęłam się domyślać społecznego znaczenia hucznych obchodów zaślubin… Chodzi o to żeby młodej parze odechciało się organizować takie wydarzenie raz jeszcze!:P No cóż, założenie spełnione, było przepięknie i wystarczy na całe życie. Po ślubie obiecaliśmy sobie weekend dla wytchnienia. Pobliska Alzacja kusiła pięknymi krajobrazami i niewielką odległością.
Nach der eigenen Hochzeit habe ich mir überlegt, warum es immer so weihevoll gefeiert wird. Ich glaube, nachdem das junge Paar das Ganze organisiert hatte, wollte es so etwas nie mehr im Leben machen! Naja…, es war wunderschön, aber wie gesagt, reicht einmal !:P Nach der Hochzeit haben wir uns ein Wochenende im Alsace geschenkt. Wir wussten es ist dort wunderschön, nicht weit weg, und außerdem bietet Frankreich immer etwas interesantes an.

 

Zatrzymaliśmy się w Saint-Hypolytte, malutkim miasteczku z tradycyjną zabudową , położonym pośród winnic (miałam wrażenie, że prawie wszystko w Alzacji jest położone w niedalekiej odległości od winnic). Okna naszego pokoju wychodziły na wzgórza winne. Czas spędziliśmy na nicnierobieniu, czytaniu książek, konsumpcji wina wraz z lokalnymi serami, spacerach po winnicach. Na koniec kolacja w Colmarze.
Wir übernachteten in Saint-Hippolyte, in einer kleinen Stadt mit einer traditionellen Architektur, die im Herzen von Weingarten liegt. Wir hatten die Fenster mit Blick auf die Weinberge. Wir verbrachten die Zeit mit “nichts tun”, Bücher lesen, Spazierengangen durch den Weinbergen und den Weinen mit lokalen Käse Spezialitaten probieren. Am Sonntag besuchten wir Colmar.

 

 

W Badenii-Wurtembergii i Alzacji widać wzajemne wpływy. O Strasbourgu, stolicy Alzacji mówi się, iż to francuskie miasto o niemieckim charakterze. W obydwu regionach króluje podobna zabudowa, tzw. “mur pruski” , w obydwu uprawiane jest namiętnie wino. Pokazuje to jak dawniej dana kultura ograniczona była bardziej do regionu a nie do do granic danego państwa. Alzacja, to dopiero drugi rejon Francji (po Prowansji) który poznaliśmy. Im więcej Francji poznajemy, tym nabieramy większego apetytu. Kraj do którego z pewnością będziemy wracać.
In Baden Württemberg und Elsass spürt man ein ähnliches Klima. Über Straßburg, die Hauptstadt von Elsass ist, sagt man, dass es eine franzosische Stadt mit dem deutschen Charakter ist. In beiden Regionen gibt es die gleiche alte Architektur, sogenannte “Fachwerkhäuser” die beide sind für die Herstellung der Wein bekannt. Der Elsass ist die zweite Region in Frankreich, die wir jetzt kennen. Und je mehr von Freankreich wir entdecken, desto groser wird unsere Interesse.

A walk trough the vineyards.

W czerwcu Stuttgart zaskoczył nas bardzo pozytywnie! Wokół miasta rozsiane są liczne wzgórza winne, co wraz z dużym nasłonecznieniem daje wrażenie ciepłego, południowego klimatu. 4 miejsce w rankingu najbardziej słonecznych miast Niemiec!
Im Juni waren wir von Stuttgart sehr positiv überrascht! In der Umgebung gibt es viele Weinberge, was zusammen mit der großen Sonnenstrahlung bildet ein südliche Klima. Hier in Süddeutschland gibt es ein mildes Klima, was sich für den Weinanbau sehr gut eignet. Stuttgart steht auf dem 4 Platz im Ranking der sonnigsten Städten Deutchlands.

W weekend wybraliśmy się ze znajomymi na festiwal lokalnego wina połączony z wędrówką po winnicach. Kilkukrotnie w ciągu lata we wschodniej części Stuttgartu w okolicy Rottenberg i Ulbach organizowane są tego rodzaju wydarzenia. W czasie kilkukilometrowego spaceru przez winnice mija się się stoiska z lokalnymi winami oraz przekąskami. Najbardziej popularne były czerwone odmiany: Trollinger, Lamberger i Spatburgunder, oraz najsłynniejsze białe wino niemieckie Riesling. Oczywiście na ostatnim przystanku było najtłoczniej i najgłośniej. Dobre towarzystwo, wino, przepiękne widoki. Czego chcieć więcej w ciepły, letni wieczór?

Am Wochenende gingen wir mit den Freunden zur Weinwanderung, Im Ostteil von Stuttgart – in der Nähe von Rottenberg und Ulbach – wurden solche Veransltaltungen jeden Sommer organisiert. Man wandert durch die Weinberge und probiert die lokalen Weine und die Vorspeisen aus. Dort werden die rote Sorten: Trollinger, Lemberger, Spätburgunder und der bekannteste Weisswein Deutschlands – Riesling, produziert. An der letzten Station gab es am meisten Leute und war es am lautesten. Eine gute Gesellschaft, einen Wein und einen Ausblick – was will man mehr an einem warmen sonnigen Abend?

 

Back in Berlin

W Berlinie zamieszkaliśmy w styczniu 2014. Kiedy po raz pierwszy przed kilkoma laty zobaczyłam Berlin, stwierdziłam, że to najbrzydsze miasto jakie widziałam. Gdy pod koniec 2014 wyprowadzaliśmy się z Berlina, kombinowałam tylko jak i kiedy do niego wrócimy. Tam naprawdę znaleźliśmy swoje miejsce. Cóż, na pewno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia:P
Wir kamen erst im Januar 2014 nach Berlin. Als ich vor einigen Jahren zum ersten Mal Berlin sah, dachte ich, es sei die unschönste Stadt, die ich jemals gesehen hätte. Als wir Ende 2014 die Stadt verliessen, dachte ich nur daran, wie und wann werden wir zurückkommen. Wir fanden dort unseren Platz. Auf jeden Fall war es aber keine Liebe auf den ersten Blick.

W maju pojechaliśmy na weekend odwiedzić miasto. Zaczęliśmy od pysznej kolacji u znajomych na Charlottenburgu, później tej samej nocy poszliśmy odkrywać “Zur wilden Renate”. Oczywiście nie zawiedliśmy się. Kluby nocne w Berlinie to osobna historia. Trzeba je odwiedzić, ciężko to opisać. Jeśli się wie gdzie iść oraz idzie z kimś kto też lubi taki klimat: przeżycia gwarantowane. Rano powitał nas niezapomniany widok “ Molecule Mana” oświetlonego ostrym, wczesnoporannym światłem oraz cisza na ulicach.
Im Mai planten wir einen kleinen Ausflug nach Berlin. Zuerst besuchten wir unsere Bekannten im Stadtviertel Charlottenburg. Am gleichen Abend gingen wir in den Klub “Zur wilden Renate”. Wir wurden nicht enttäuscht! Die Nachtklubs in Berlin das ist eine andere Geschichte, das kann man nicht so einfach beschreiben, das muss man erleben! Wenn man weiß, wohin man gehen soll, und die Bekannte, die auch Spaß daran haben, mitnimmt, dann wird man immer unvergessliche Erinnerungen haben! Am Morgen hat uns ein herrlicher Ausblick begrüßt: Molecule Man um 6.00 Uhr gestrahlt mit dem scharfen Licht und die ganz ruhige Strassen.

Niedzielę spędziliśmy ze znajomym, w oragnizowanym przez niego szachowym klubie na Kreuzbergu. Ja sama nie gram w szachy, ale sam pomyśl uważam za świetny, dodatkowo zachwyciło mnie miejsce: polsko-angielsko-niemiecka księgarnia. Pomimo, że nie znam się na szachach w ogóle, to przez 4 godziny w takim miejscu – nie można się nudzić! Poniedziałek znów spotkanie ze znajomymi, w jednym z pierwszych naszych“ulubionych” knajpkach obiadowych – wietnamska kuchnia w YamYam w Mitte.
Den Sonntag verbrachten wir mit unserem Bekannten in seinem Schachklub im Stadtviertel Kreuzberg. Ich kann selbst kaum Schach spielen, aber die Idee finde ich super! Jeder, wer möchte, kann einfach kommen und mit allen spielen. Ich bin auch von dem Ort, wo das ganze organisiert wird, begeistert: eine polnisch-englisch-deutsche Buchhandlung und ein Café. Obwohl ich selbst mich nicht mit Schach auskenne, habe ich mich dort für 4 Stunden nie gelangweiligt! Am Montag trafen wir uns mit den anderen Bekannten. Wir gingen zusammen in eine von unserer früheren Kneipen: koreanische YamYam im Stadviertel Mitte.

Dodatkowo spacery po mieście, chłonięcie atmosfery, znajome miejsca. Jeśli miałabym zdefiniować Berlin, to powiedziałabym, że to miejsce: “którego nigdy nie możesz do końca poznać, ponieważ co tydzień zachwyca Cię czymś nowym”.
Wir spazierten auch einfach durch die Stadt und genossen die Atmosphare. Berlin für mich ist eine Stadt, die man nie richtig kennen lernen kann, weil man jede Woche etwas besonderes entdeckt.

« Older posts

© 2016 Unterwegs

Theme by Anders NorenUp ↑